Ciężkie nastały czasy… z jednej strony radość że jesteśmy w Schengen, z drugiej, jakby strach? Wszystko ładnie, pięknie, masz wspaniałą narzeczoną, świetną pracę, dobry samochód i ładne, nowe mieszkanie. Naprawdę wszystko idzie świetnie gdyby nie ten awans… nagle z dnia na dzień musisz wyjechać, na drugi koniec europy. No i dylemat… praca, czy związek? Większość powie sobie że oczywiście że praca, przecież będę przyjeżdżał, dzwonił, rozmawiał przez Skype. Czyli po prostu wybierze związek na odległość. Wiem że niektórzy przetrwali takie rozstanie, że potem byli już ze sobą, razem a nie na odległość. Ja bym chyba nie mógł. Nie wiem czy wybrałbym awans, czy pozostanie z kobietą, bo to trudny wybór. Czasami jak nie masz pewności, czy jest to miłość Twojego życia, to bierz robotę! Tylko później tego nie żałuj, miej najpierw absolutną pewność, bo w przeciwnym wypadku nie będziesz szczęśliwy do końca życia! Osobiście próbowałem kiedyś związku na odległość, w moim przypadku się to nie sprawdziło, a może byłem po prostu za młody? Nie wiem, ale sama geneza takiego układu jakoś do mnie nie przemawia… A jak to jest z wami? Byliście kiedyś w takim związku? A może właśnie z takiego powodu cierpicie?