Utrata jakiejś części ciała w wyniku wypadku lub amputacji chirurgicznej jest zawsze szokiem dla osoby poszkodowanej. Okazuje się jednak, że dla mózgu jest to znacznie trudniejsze doświadczenie niż by się mogło wydawać. Zakodowana w nim mapa ciała nie uznaje niekiedy żadnych zmian i pacjent odczuwa straconą kończynę tak, jakby nigdy jej nie zabrakło. Takie kończyny nazywane są fantomowymi i potrafią przysporzyć człowiekowi więcej bólu niż te fizycznie obecne.

Zjawisko fantomów wciąż pozostaje niewyjaśnione, ale nie jest ono niczym nowym. Już w XVI wieku odnotowano pierwsze wzmianki o fizycznych cierpieniach, których źródło znajdowało się w… uciętej ręce lub nodze! Wówczas przypisywano to jedynie histerii chorych i próbowano im pomagać na swój sposób. Znana była chociażby historia pewnego mężczyzny, który po amputacji nogi odczuwał w jej miejscu okropny, palący ból. Jego lekarz doszedł do wniosku, że cierpienia zaczęły się wtedy, gdy odciętą kończynę oddano do spalenia, więc polał jej resztki zwykłą wodą i ból ustąpił… Choć niektórym może się to wydawać niedorzeczne, dziś wciąż słyszy się o podobnych przypadkach. Kilka lat temu młoda kobieta z Meksyku straciła swą rękę w wyniku wypadku samochodowego. Ponieważ kończyna była zmiażdżona, nie udało się jej przyszyć i zakopano ją przy szpitalnym prosektorium. Mijały miesiące, a pacjentka wciąż odczuwała w miejscu utraconej ręki swędzenie, które było nie do wytrzymania. Wreszcie po wielu jej prośbach wskazano jej miejsce „pochówku” kończyny i po odkopaniu okazało się, że dokładnie w tym samym miejscu znajdowała się kolonia mrówek. Odgrzebane kości zostały dokładnie oczyszczone i włożone do szczelnego słoika. Wtedy Meksykanka zaznała spokoju. Czasami jednak zdarza się, że fantomowa kończyna nie przysparza bólu fizycznego, ale utrudnia życie w inny sposób. Przykładem może być pewien pan, któremu wydawało się, że odcięta ręka sterczy prostopadle do jego ciała. Wrażenie było tak silne, że wchodząc do pokoju, mężczyzna przekręcał się bokiem. To odczuwanie niewidzialnej ręki zupełnie sparaliżowało jego życie, bowiem przestał on wychodzić do ludzi z obawy, że złamią mu rękę, a jako że jej nastawienie nie będzie możliwe, już zawsze będzie mu towarzyszył ogromny ból. 

Samo złudzenie posiadania amputowanej części ciała nie wydaje się nawet takie dziwne, bo przecież każdy z nas zawsze potrzebuje trochę czasu, żeby przyzwyczaić się chociażby do luki po wyrwanym zębie. Zastanawiające jest dopiero to, że kończyny fantomowe reagują na wszystkie bodźce tak, jakby ciało w ogóle nie zostało uszkodzone. Prowadzono nad tym wiele badań, np. podawano pacjentowi filiżankę z kawą i gdy on już za nią złapał, gwałtownie zabierano naczynie. Badany najczęściej był zły, że od raptownego ruchu zabolały go palce lub oblano mu niewidzialną rękę gorącym płynem, sprawiając ból.

Choć w neurologii stawia się pierwsze tezy, które miałyby wyjaśniać to fascynujące zjawisko, wiele wierzących osób uważa, że fantomy to po prostu dusze, które nie ulegają destrukcji wraz z ciałem fizycznym. Czy byłoby to dowodem na istnienie życia pozagrobowego?