Niektórzy uważają, że zwiedzanie Wenecji przypomina sport ekstremalny. Każdy krok i ten dreszczyk niepewności, czy przypadkiem cześć naszej trasy gdzieś nie zniknęła, czy zaraz nie znajdziemy się w jakiś ślepym zaułku. 

Miasto przyciąga ogromne rzesze turystów. Często są to jednak tak zwani turyści jednodniowi, którzy nie zostawiają zbyt dużych sum w kasie miasta. Władze miasta chcą wprowadzić pewne ograniczenia w turystyce. 

Jest pewna granica, powyżej której nie możemy się posunąć – mówi Enrico Mingardi, szef miejskiego transportu - wenecjanie nie są już w stanie dłużej znosić codziennego dyskomfortu, związanego z masową turystyką w mieście – dodaje.

Urząd miasta planuję wprowadzić odpowiednie przepustki dla zwiedzających. 

Wenecja przypomina ogromne muzeum, tylko, że na świeżym powietrzu. Wyobraźcie sobie, że tam też mieszkają ludzie i dla nich codzienne rzesze turystów mogę być naprawdę meczące.

Uważacie, że powinny zostać wprowadzone ograniczenia?