Energia z rozmaitych źródeł przy obecnym postępie techniki jest niezbędna do normalnego funkcjonowania wszystkich ludzi i firm. Czy jednak zastanawialiście się, co by się mogło stać, gdyby pewnego dnia zabrakło wszelkich możliwych do eksploatacji źródeł energii? Oczywiste jest, że nie byłoby prądu, ale co z samochodami? Co z transportem lotniczym i kolejowym? Czy w ogóle jest możliwe przeżycie takiego kryzysu?

Obecnie energię wytwarza się na wiele różnych sposobów. Wśród pojazdów mechanicznych duża większość jest napędzana benzyną lub gazem. Ropa naftowa i gaz ziemny mają jednak skończoną ilość zasobów. Podobnie z energią elektryczną. Tutaj już jest nieco lepiej z odnawialnymi źródłami, bo z pomocą przychodzi energia słoneczna, energia wiatru bądź wody. Statystyki jednak mówią wyraźnie, że i tak duża część energii elektrycznej produkowana jest w tradycyjny sposób. 
Jesteśmy tak bardzo uzależnieni od energii, że nie zdajemy sobie z tego sprawy, jak bardzo zaszkodziłby nam jej brak. Nie moglibyśmy pójść do sklepu, bo nie byłoby świeżego chleba czy bułek. Zapasy w dużych sklepach też szybko znikłyby – nic nowego nie dowieziono by na czas. Nie pojechalibyśmy do pracy samochodem (pusty bak) ani tramwajem czy pociągiem (nie ma prądu). Prosty wniosek: kryzys energetyczny to wielkie zagrożenie dla cywilizacji.

Jak się bronić przed tym? Należy rozważniej korzystać z dóbr obecnego świata. Zgaszenie dwóch żarówek już przynosi oszczędności. Jazda komunikacją miejską lub rowerem zamiast auta też powoduje zmniejszenie zużycia nośników energii. I może faktycznie rację mają ci, którzy mówią o ekologii…