Dowodzą tego najnowsze badania amerykańskich naukowców. Okazuje się, że osoby, które często się zamartwiają, same sobie szkodzą. Nie dość, że na własne życzenie obniżają swoje samopoczucie, co ogranicza ich chęć do działania i spowalnia wykonywanie codziennych czynności. To w dodatku, może okazać się samospełniającym się proroctwem, czyli na własne życzenie doprowadzając do zrealizowania scenariusza, którego tak bardzo się bojom.

By dowieść tego, że nie warto zamartwiać się „na zapas”, amerykańscy naukowcy z Uniwersytetu Północnej Karoliny, przebadali osoby w wieku 60-80 lat, które niewątpliwie mają największą tendencję do zamartwiania się z wyprzedzeniem a nawet wtedy, gdy powodów do zmartwień nie ma. W grupie badanych znalazły się osoby, które za nic miały stereotypy na temat obniżającej się z wiekiem pamięci i tacy, którzy przekonani byli o słabszej pamięci osób starszych. Oczywiście okazało się, że pierwsza grupa pokonała w testach grupę zamartwiających się i przekonanych o swoich niższych zdolnościach staruszków. Co ciekawe, przekonanie o własnej niższej sprawności pamięciowej powodowało tym gorsze wyniki, im wyższe wykształcenie miał badany.

Wygląda, więc na to, że osoby wykształcone też miewają tendencję do zamartwiania się „na zapas”. A posiadanie wyższego wykształcenia może być też przyczyną przekonania o większej słuszności swoich sądów, dlatego też w ich przypadku, osąd własnych kompetencji może mieć większy wpływ na realizację działań