Okazało się, że zostały one w taksówce, której kierowca dostarczył je z kolei redakcji dziennika „The Sun”. Dotyczyły one najściślejszych tajemnic państwowych, m.in.… były tam instrukcje jak i kiedy premier powinien się malować(!), aby wyglądać najkorzystniej.

Według „The Sun” sprawa dla premiera jest o tyle kłopotliwa, że chce on sprawiać wrażenie mężczyzny zajmującego się twardo politykę i nie przejmującego się drobnostkami. Póki co słabo mu to wychodzi. Jakiś czas temu wytknięto mu, że z rządowych pieniędzy opłacał sprzątaczkę zajmującą się jego prywatnym mieszkaniem.

Instrukcja makijażu jest zaskakująco szczegółowa. Składa się ona aż z pięciu punktów, zaczynająca się od nakładania pianki do połysku na twarz, kończąca się zaś nakładaniem warstwy sztucznej opalenizny.

Jak udało się ustalić gazecie, premier za kosmetyki płacił z własnej kieszeni. Co za ulga…

Ciekawe czy polski rząd także zawiera takiej „tajne” dokumenty?