W tym samym czasie nad wsią pojawiły się ciemne chmury zwiastujące nadchodzącą burzę. Sąsiedzi pani Genowefy również wyszli na pole, by zapędzić swój dobytek do zagrody. W pewnym momencie rozległ się okropny huk. To był piorun. Ludzie, którzy znajdowali się na pastwisku, zauważyli, że pani Genowefa leży w bezruchu na trawie. Zbiegli się więc do niej i próbowali nawiązać z nią kontakt. Ona jednak nie dawała żadnego znaku życia. Jej ubranie było widocznie przepalone w miejscu, w które uderzył ją piorun. Sąsiedzi postanowili ratować kobietę. Jedynym znanym im sposobem było zakopanie kobiety w dole. Miało to, według powszechnego zabobonu, wyciągnąć z kobiety całą energię, z jaką uderzył w nią piorun.

Nieprzytomną panią Genowefę zakopano po szyję. Kiedy czekano na moment przebudzenia, do grupy ludzi dołączył zaciekawiony zamieszaniem lekarz z pobliskiego ośrodka zdrowia. Nie mógł uwierzyć własnym oczom. Natychmiast kazał wyciągnąć kobietę. Przeprowadził niezbędną reanimację aż do momentu przybycia karetki pogotowia. Pomimo bardzo ciężkiego stanu, pani Genowefa odzyskała przytomność po trzech dniach w szpitalu. Nic nie pamiętała z tego wydarzenia. Zdała sobie sprawę, że uderzenie pioruna przyciągnął najprawdopodobniej srebrny medalik, który nosiła zawieszony na szyi. I gdyby nie szybka reakcja lekarza mogłaby się udusić zasypana ziemią. Jak się okazało tego rodzaju zabobony były praktykowane od najdawniejszych czasów. Czy były kiedykolwiek skuteczne, tego raczej nie można potwierdzić poza tym, że na pewno są śmiertelne