Temat, który powraca co jakiś czas, jak bumerang – ubezpieczenia. O ile jedni ubezpieczają domy, samochody, czy swoje życie, o tyle gwiazdy ubezpieczają poszczególne części ciała. Wydawać by się mogło, że dla aktora lub wokalisty najważniejszym narzędziem pracy są struny głosowe. Celebryci idą dalej – ubezpieczają nogi, biusty, pupy, uśmiechy, a w niektórych przypadkach także te części ciała, których ubezpieczenie wywołuje uśmiech na twarzach.

Trudno wymienić szereg ubezpieczeń, jakim poddały się gwiazdy, warto jednak wymienić słynna pupę Jennifer Lopez, która jest warta 300 milionów dolarów, nogi Davida Beckhama wycenione na 70 milionów czy włosy na klatce piersiowej Toma Jones'a, które "kosztują" 7 milionów dolarów.
Wśród polis "szytych na miarę" są także te nietypowe: zęby Americy Ferrery (aktorka grająca w serialu "Brzydula Betty") wycenione zostały na 10 milionów dolarów.

America Ferrera - Brzydula Betty

Coś bardziej nietypowego? Proszę bardzo. Mick Jagger od lat nie przejmuje się swoim wyglądem, a jednak ludzie i tak go kochają. Być może to właśnie kult miłości i - nie ukrywajmy - możliwość korzystania z tzw. "okazji" kazał ubezpieczyć mu jego… penisa? Jest on wart 1,5 miliona. Kolega z zespołu, Keith Richards myśli natomiast perspektywicznie (a może po prostu inną częścią ciała?) i postanowił zabezpieczyć swój środkowy palec na kwotę 1,6 miliona dolarów, co bynajmniej nie oznacza, że jest on genialnym gitarzystą.

Mick Jagger - wokalista Rolling Stones

Zastawiać można się, czy są to typowe fanaberie gwiazd, rzeczywista chęć zabezpieczenia się przed wypadkami, poddanie się modzie, a może zwykły zabieg marketingowy, który ma "uatrakcyjnić" gwiazdę. Dość powiedzieć, że przodują w tym kobiety, choć mężczyźni również korzystają z powiedzenia: "przezorny - ubezpieczony". Nikt już specjalnie nie kryje się z informacją, że ubezpiecza sobie wartościowe części ciała, w myśl zasady "kto bogatemu zabroni?".

I pomyśleć, że pierwszym, który dokonał takiego posunięcia był mężczyzna, Ben Turpin - aktor komediowy kina niemego. Miał on zeza, którego ubezpieczył na wypadek, gdyby wada się cofnęła.
Jak widać ubezpieczenia różnych części ciała nie są wśród cele brytów niczym nowym, jednak wciąż wzbudzają zdziwienie i kontrowersje.

Ben Turpin - nieme kino

Pomyślmy jednak, czy gdyby istniała możliwość ubezpieczenia rąk przez zwykłego robotnika budowlanego - nie skorzystalibyśmy? A taki pracownik umysłowy - czy nie pewniej czulibyśmy się wiedząc, że ubezpieczyliśmy głowę na wypadek doznanych urazów czaszki?

Miła perspektywa…

 

Żródło zdjęć: www.fineartamerica.com

Autor: Dorota Bednarek