Scott Scheidly to artysta, który rezyduje na Florydzie. Jego prace są pełne sprzeczności. Z jednej strony prezentują istotne dla historii, nierzadko mroczne postaci, tj. Hitler czy Stalin, z drugiej natomiast pełne są kolorów i współczesnych nawiązań.

Czy wystylizowany na różowo-fioletowo Hitler pozostaje nadal symbolem zła ? Czy staje się jedynie postacią karykaturalną ?

Czy autorytet moralny Jana Pawła II traci na tym, że widzimy go przystrojonego modnymi dodatkami i obnoszącego się z kolczykiem ?

Czy prace artysty przybliżają nam historię czy ją relatywizują ?

Prowokacja w sztuce przestaje być wartością. Żyjemy w czasach, w których znowu dostrzegamy wartość formy i dobrego warsztatu. Sam twórczy koncept nie wystarcza. Dla nas prace amerykańskiego malarza pozostają wtórne i bezwartościowe. Nie wywołują już nawet śmiechu. Tęsknimy za ironią pokroju Monty Python. Proste łamanie konwencji przestaje zaskakiwać i intrygować.