Zdrada jest jednym z bardziej popularnych motywów literackich i filmowych. Dotknęła ona prawie każdego człowieka, jeśli nie bezpośrednio to poprzez sytuacje bliskich osób.
Jednym z głośnych filmów, zawierających ten wątek jest nominowana do Oskara „ Droga do szczęścia” z Kate Winslet i Leonardo Dicaprio, w której główny bohater wyznał swojej żonie zdradę.

W świecie pokus, narkotyków, alkoholu bardzo łatwo jest skusić się na „drobny romans”. Może on być wynikiem chwili, zagubienia, problemów z partnerem, czy poszukiwania czegoś nowego. Właściwie niczym ważnym. Próbą oderwania się od życia codziennego, chęcią zasmakowania szaleństwa. Ta dziecinna beztroska może jednak zaszkodzić i być początkiem końca związku, może też okazać się drogowskazem, który pokaże właściwą drogę. W momencie zwątpienia potwierdzi, że to obecny partner jest dla nas najważniejszy, a stabilizacja jaką nam daje jest nie do zastąpienia. 
Warte zastanowienia wydaje się, czy o „skoku w bok” należy porozmawiać z partnerem. Nieuczciwością jest z pewnością życie na dwa fronty. Miłość, bądź zafascynowanie dwiema osobami na raz. 
W sytuacji jednak gdy jesteśmy pewni naszego uczucia, a znajomość z przygodnym partnerem zakończyliśmy tego samego wieczoru, wspominanie o nim może nie być warte ceny jaką mielibyśmy za to zapłacić.

Główny bohater „Drogi do szczęścia”- Frank Wheeler wyznał żonie zdradę, ona zaś zapytała: „Ale po co mi o tym mówisz?”. Jego zachowanie mogło być próbą zwrócenia na siebie uwagi, próbą odzyskania jej uczuć za cenę jej wielkiego bólu. 
Popełnianie błędów jest bardzo ludzkie, tak samo jak wybaczanie. Czy warto jest zatem dzielić się z partnerem czymś , co dla nas samych miało zerowe znaczenie, a dla nich może być powodem cierpienia?