Miłość to produkt, który w czasach singli sprzedaje się najlepiej, dlatego pewien francuski producent wina postanowił połączyć aromat wytrawnego alkoholu ze słodyczą namiętnego romansu.

Aby zaspokoić upodobanie do wina współczesnego klienta, pewna francuska firma postanowiła połączyć je z szansą na romantyczną przygodę. Aby odnaleźć przeznaczenie wystarczy kupić jedną butelkę wyjątkowego trunku, kolor butelki powinien oczywiście być dopasowany do płci drugiej polówki. Panowie zostali oznaczenie poprzez kolor niebieski, damom przypadły różowe szaty.

Producenci gwarantują, że każda butelka "Soif de Coeur" "Pragnienie romansu" jest szansą na spotkanie kogoś wyjątkowego za pośrednictwem internetu. Na każdej butelce znajduje się kod, który należy wprowadzić na specjalnej stronie internetowej i być może wtedy uda nam się znaleźć idealnego partnera. Oprócz kodu, nabywca wina podaje w internecie również swój wiek, płeć i kraj pochodzenia adres e-mailowy i kilka innych informacji.

Zakup wina to wielka loteria, to przeznaczenie decyduje o tym na kogo trafimy, strzała Amora może okazać się początkiem ciekawego związku, lub też chybionym pomysłem.

Dostępne są trzy rodzaje wina czerwone, białe i różowe. Najczęściej po ten trunek sięgają panie pomiędzy 30 - 40 rokiem życia, które kiedy znudzi im sie seksowny brunet ukryty w czerwonym winie, zawsze mogą sięgnąć po spokojnego blondyna, będącego dodatkiem do butelki wytrawnego jasnego trunku.

Wino "Soif de Coeur" jest już sprzedawane w supermarketach we Francji, Belgii i Szwajcarii, a wkrótce ma się również pojawić w Japonii i Rosji. Niezależnie jednak od kraju najważniejsza jest dobra zabawa i duża doza fantazji, a taką z cała pewnością wykazali się producenci francuskiego wina miłości. Ich chwyt marketingowy jest niezwykle świeży i może stanowić ciekawy przykład zaspokojenia potrzeb współczesnego klienta.

Ciekawe kiedy taki trunek dotrze na polski rynek i z jakie wzbudzi zainteresowanie i emocje. Czy pomysł na taką promocje spotka sie z zainteresowaniem polskiego konsumenta?
Miejmy tylko nadzieje, że kolory butelek nie staną się powodem kolejnej jałowej debaty politycznej.