Danutę Stenkę możemy z całą pewnością uznać za nasze „dobro narodowe”. Albowiem takich aktorek jak ona w obecnych czasach można ze świecą szukać. Pełna klasy i seksapilu, powabna i czarująca. Tak! Danuta Stenka, to nie tylko wielka artystka, lecz także prawdziwa kobieta, która ma w sobie to magnetyczne i nieodparte „coś”. Na jej tle celebrytki systematycznie uganiające się za ciągłym poklaskiem wypadają nie tyle dość blado, co wręcz zupełnie blakną. Mało tego, zupełnym nietaktem wydaje się wręcz być tego rodzaju analogia.

Danuta Stenka swoje dzieciństwo spędziła na Kaszubach. Studium aktorskie ukończyła w Gdańsku. Natomiast już nieco później występowała na deskach teatru w Szczecinie, w Poznaniu oraz w Warszawie. Jej dorobek aktorski jest doprawdy imponujący. Znamy ją chociażby z ról w filmach takich jak „Nocne Graffiti”, „Boża podszewka”, „Ekstradycja”, „Quo vadis”, „Chopin. Pragnienie miłości”, „Zaginiona” czy „Katyń”, a także z niezapomnianej kreacji Judyty w komedii romantycznej „Nigdy w życiu!” opartej na motywach powieści Katarzyny Grocholi o tym samym tytule. 
Podobno Danuta Stenka przez kilka ostatnich lat zmagała się z ciężką depresją spowodowaną życiem na ciągłych obrotach. Aktorka podobno całymi dniami siedziała samotnie w domu, a także cierpiała na bezsenność. Konieczne w jej przypadku okazały się leki. Nic w tym dziwnego albowiem patrząc na to, w jakim kierunku zmierza dzisiejszy show biznes, kobieta z taką charyzmą, pasją i ponadprzeciętną wrażliwością, istotnie mogła przejść załamanie nerwowe. Artystka w jednym z wywiadów stwierdziła: „Nawet kiedy działo sie coś przyjemnego, do mnie to nie docierało, bo byłam cała przesiąknięta swoim nieszczęściem”. Po czym dodała, że ostatnimi czasy „Staję się łaskawsza dla siebie samej”.

I to widać! Wygląda bowiem na to, że Danuta Stenka zdecydowała się nie poddawać i śladem swojej filmowej bohaterki – Judyty – wyjść życiu naprzeciw! Po pierwsze, postanowiła zdecydowanie więcej czasu spędzać w domu rodzinnym na Kaszubach i równocześnie zająć się też remontem niewykończonego domu, gdyż jak sama twierdzi: „Tam odpoczywam, relaksuję się i nabieram sił. Tam wpadają mi do głowy znakomite pomysły”. W poprzednią niedzielę z kolei wraz ze Stefano Terrazzino, mogliśmy ją podziwiać w „Tańcu z gwiazdami” w niezwykle ponętnej oraz nad wyraz świadomej choreografii, którą zdeklasowała praktycznie wszystkie młodsze uczestniczki. Podobny pokaz jest planowany w odcinku finałowym. Mamy zatem nadzieję, że jest to jedynie początek ponownych „narodzin” pani Danuty! I niech to będzie także swego rodzaju przestroga dla nas kobiet… Kobitki, nie dajcie się!