Weganizm to nie tylko dieta. To określony styl życia oraz pewne związane z nim zasady i poglądy. Weganizm i wegetarianizm to tez od pewnego czasu moda, która łączy się z trendem ekologii. Myli się jednak ten, który twierdzi, że weganizm i wegetarianizm to pojęcia zamienne, a polega wyłącznie na odmowie spożywania mięsa. To znacznie więcej! 
Termin ‘wegetarianizm nie jest najmłodszy, bo pojawił się w roku 1842. Po raz pierwszy użyli tego określenia na potrzeby Brytyjskiego Towarzystwa Wegetariańskiego jego założyciele. „Wegetarianizm” pochodzi z języka łacińskiego „vegetabilis” – roślinny, oraz „vegetare” – kwitnąć; „vegetus” –zdrowy. „Homo vegetus” oznacza człowieka zdrowego zarówno psychicznie jak i mentalnie, zbilansowanego, pełnego wigoru.

Weganizm i wegetarianizm są nierozłączne z obroną praw zwierząt. Już w starożytności postawały tezy filozofów, którzy sprzeciwiali się składaniu zwierząt w ofiarach bogom. Krwawym ofiarom i spożywaniu mięsa przeciwni byli również prorocy w Piśmie Świętym Starego Testamentu: Jeremiasz, Ozeasz, a także Izajasz. Weganie i wegetarianie sprzeciwiają się dominacji ludzi nad innymi stworzeniami, okrucieństwu i zadawaniu cierpienia zwierzętom. 
Zwolennicy ruchu wymieniają wiele zalet obranego przez siebie trybu życia. Podpierają się naukowymi dowodami oraz moralnością. Twierdzą, iż weganizm i wegetarianizm są receptą na długie, zdrowe i szczęśliwe życie. Dowodem na słuszność są takie spostrzeżenia jak te:
„1) Zwierzęta mięsożerne mają pazury, podczas gdy u roślinożerców i człowieka występuje ich brak.

2) U mięsożerców brak jest porów na skórze (skóra nie wydziela potu), natomiast zwierzęta żywiące się pokarmem roślinnym jak i człowiek mają pory, przez które wydzielany jest pot.

3) U zwierząt drapieżnych występują słabo rozwinięte siekacze, podczas gdy trzonowce są spiczaste, długie i ostre. U roślinożerców i u człowieka występują dobrze rozwinięte siekacze, natomiast trzonowce są płaskie, przystosowane do rozdrabniania i rozcierania pokarmu.

4) Zwierzęta odżywiające się mięsem mają słabo rozwinięte gruczoły ślinowe, kwaśny odczyn śliny, która nie zawiera ptialiny przeznaczonej do trawienia skrobi. Ślina roślinożercy ma odczyn alkaiczny, przystosowany do trawienia skrobi i cukrów złożonych. Właśnie taki jest skład śliny ludzkiej.

5) Żołądek mięsożercy ma kształt okrągłego woreczka i wydziela mocno stężony kwas solny, dzięki czemu może trawić mięso, podczas gdy żołądek roślinożercy ma kształt bardziej podłużny o złożonej strukturze. Stężenie kwasu solnego jest 10 razy mniejsze.

6) Jelito mięsożercy jest 3 razy dłuższe niż tułów, co pomaga mu w wydaleniu resztek mięsa, które rozkłada się już w przewodzie pokarmowym, natomiast jelito roślinożercy jest 12 razy dłuższe od tułowia i taka jest właśnie długość jelita ludzkiego.” 
(http://weganizm.republika.pl/)


Osoby, które decydują się na przejście na wegetarianizm czy weganizm nie zawsze są świadome podłoża filozoficznego. Dla wielu to tylko dieta, której podstaw nie są w stanie określić. 
Weganizm, poza wykluczeniem diety produktów pochodzenia zwierzęcego, to także eliminowanie z życia codziennego wielu elementów. Na pewno weganin nie założy butów z naturalnej skóry. Weganie, w ramach ochrony środowiska, zachęcają do spacerów, podróży publicznymi środkami transportu lub korzystania z ekologicznych pojazdów. Są minimalistami – dążą do zaspokojenia tylko podstawowych potrzeb, nie spożywania nadmiaru pokarmu, używania tylko tego, czego się naprawdę potrzebuje.  
Kim jest w takim razie osoba, która mówiąc o zaletach diety wegańskiej, nazywając siebie weganką nosi tylko buty ze skóry naturalnej? Świat zalała fala pozerów, ludzi, którzy za wszelką cenę chcą być modni, chociaż sami nie wiedzą, co reprezentują? Czyż w podejmowaniu decyzji i w obraniu konkretnego stylu życia, nie należy być słownym i konsekwentnym? 
Moda bardzo szkodzi filozofiom, subkulturom, alternatywnym stylom życia. Im bardziej są one popularne, tym mocniej deformowane. Każdy ruch, który jest w jakiś sposób odmienny, szczególny, zwraca w pewnym momencie na siebie uwagę mas. A masy przetwarzają wszystko i dostosowują do siebie. Niby mowa o weganizmie, a jednak telewizyjni weganie piją latte ze zwykłego mleka, nie sojowego. Niby mowa o prawach zwierząt, a ich medialna obrończyni nosi swego pieska w torebce i poddaje zabiegom, które, chociaż cieszą oko właścicielki, dla zwierzaka są jak tortury. Szkolna wegetarianka ulega schabowemu po powrocie do domu. Jaki to ma sens – udawanie kogoś, kim się nie jest? A może właśnie to jest obecnie sensem?