Artystka telewizyjna i teatralno-musicalowa Natasza Urbańska, od 1993 roku związana z warszawskim Teatrem Buffo już od pierwszego odcinka „Tańca z Gwiazdami” została wytypowana na jedną z dwóch głównych faworytek w tym programie. Prywatnie Natasza jest żoną znanego choreografa i reżysera – Janusza Józefowicza, z którym ma małą córeczkę Kalinę. Oboje mieszkają w dworku „Emilin” w Jajkowicach.

W nadchodzącą niedzielę, w finałowym odcinku „Tańca z Gwiazdami” Natasza Urbańska ostatecznie zmierzy się z Anią Muchą. Zapowiadają się zatem ogromne emocje, albowiem obydwie panie spisują się w tańcu znakomicie. W dotychczasowych jedenastu odcinkach Natasza zaprezentowała się publiczności wspaniale nie tylko od strony wizualnej, lecz także była niezwykle profesjonalna. Jej taniec wręcz zauroczył jurorów. 
W pierwszym odcinku Natasza i jej parter Jan Kliment tańczyli cha-chę w rytm „Street Life”. Natasza ubrana w elegancki i lekko uwodzicielski biały kostium szalała na parkiecie już wówczas udowadniając widowni na co ją stać. Z kolei w drugim odcinku sprawdziła się także pod kątem aktorskim tańcząc Quickstepa do „Get Out of Your Lady Bed” i tym samym uplasowała się na drugim miejscu, zaraz za Anią Muchą. Odcinek trzeci upłynął jej w rytmie roztańczonego jive’a oraz piosenki „Let’s Twist Again”, w odcinku czwartym natomiast do znakomicie wykonanego fokstrota przygrywał jej utwór „Fever”.

W odcinku piątym przyszedł czas na zaprezentowanie gorącej samby w rytmie „Bailando” i trzeba przyznać, że Natasza ubrana jedynie w skąpą pomarańczową spódniczkę, a także króciutką, białą bluzeczkę zrobiła ogromnie seksowne show. W odcinku szóstym nieco zwolniła jednak tempo i do przepięknej piosenki „Sunrise, Sunset” w wytwornej białej sukience wraz z Janem Klimentem tańczyła walca angielskiego w stylu american smooth.

W odcinku siódmym nastąpiła kolejna zmiana klimatu, albowiem Natasza i Jan zatańczyli ogniste paso doble do przebojowego „Smooth Criminal” Michaela Jacksona. W odcinku ósmym z kolei po raz kolejny sunęli oni w rytm walca wiedeńskiego, tym razem jednak do słynnej piosenki „Śniadanie u Tiffany’ego”. Nataszę doprawdy trudno było wówczas odróżnić od Audrey Hepburn. Odcinek dziewiąty to znowu foxtrot i „Come Fly With Me”, a także rumba i „Cosse Della Vita”. W dziesiątym z kolei Natasza po raz kolejny udowodniła, że nie tylko czuje cha-chę, ale i jest w stanie poradzić sobie z namiętnym tangiem argentyńskim.

W jedenastym, półfinałowym odcinku Natasza jedynie potwierdziła swoje dotychczasowe umiejętności aktorsko-taneczne. Nie tylko wyglądała przepięknie w turbanie na głowie, lecz także wykonała mistrzowską salsę, a także płynnie i z klasą w rytm „Trędowatej” zatańczyła walca wiedeńskiego. To jednak jeszcze nie przesądza o jej zwycięstwie, jako że idzie ona łeb w łeb z Anią Muchą… A zatem za obie panie mocno trzymamy kciuki i życzymy im powodzenia!