Zamiast decydować się na tak radykalny krok możemy zacząć je zaplatać. 

Warkocze większości z nas kojarzą się z czasami dzieciństwa, gdy mamy i babcie zaplatały nam włosy, żeby uniknąć nieznośnych kołtunów. Moda sięga po tę fryzurę prezentując ja w kilku odsłonach nadających się na różne okazje, dzięki którym przetrwamy lato, a przy okazji odświeżymy trochę nasz look.

Do biura

Do biura zdecydowanie najlepiej pasują włosy gładko zaczesane do tyłu i spięte w kucyk, który następnie zaplatany jest w zdyscyplinowany, ciasny warkocz. Jeśli do tej pory wzbraniałyśmy się przed tym uczesaniem, ponieważ odstraszała nas wizja nieestetycznej gumki, możemy łatwo rozwiązać ten problem wydzielając wąskie pasemko włosów, którym opleciemy miejsce upięcia włosów maskując gumkę. Koniec pasma mocujemy wsuwką pod warkoczem. Ten rodzaj upięcia najładniej wygląda na włosach za łopatkę. 

Na randkę

Na randkę pasować będzie luźny, trochę niedbały warkocz, wyglądający jakby we włosy wkradł nam się wiatr. Najładniej prezentują się warkocze zaplecione z boku, poprowadzone od przedziałka wzdłuż owalu twarzy. 

Na co dzień

Tutaj panuje już zupełna dowolność. Ile głów, tyle pomysłów i jeszcze więcej ich realizacji. Żaden stylista nie jest nam w stanie powiedzieć definitywnie, że dany warkocz jest passe, albo i nie. Lato jest najbardziej wyluzowaną porą roku, dlatego też wielki luz możemy mieć na głowie.