Oparta na faktach historia zamachu na Adolfa Hitlera, który w krytycznym momencie II wojny światowej zorganizował grupę niemieckich wojskowych pod wodzą pułkownika Klausa von Stauffenberga.

Filmowi od samego początku towarzyszyły kontrowersje: że fałszuje historie, że eksponuje nazizm, że jest tragicznie śmieszny, czy że główna rola (Tom Cruise) to najgorszy możliwy wybór. Jak jest w rzeczywistości?

Jeżeli ktoś jest fanem Toma Cruisa na pewno nie zawiedzie się filmem. Jednak coraz zagorzalsze wyznawanie scjentologii przez Toma, nie dodaje mu sympatyków. Jednak nie wydaje mi się, by „Walkiria” z Tomem Cruise’em w roli Clausa von Stauffenberga rozgrzała polską widownię. Ale też jej nie zmrozi.

Jest to nieźle zagrany kawałek amerykańskiego kina akcji, bez żadnych zaskoczeń i bez pogłębionych analiz psychologicznych. Nie za bardzo pogłębi czy zmieni świadomość historyczną dzisiejszego widza. Nie wydaje się też, by odniósł sukces kasowy, choć w USA – po pierwszych oporach widowni – „Walkiria” sprzedaje się nieźle. Zaledwie w ciągu trzech miesięcy zwróciła 75 mln dol. z 90, jakie film kosztował