Chcę się zabić! A raczej: chcę żebyś myślał, że chcę się zabić. Żenująca próba zwrócenia na siebie uwagi za wszelką cenę, wzbudzenia litości i działanie bezsensowne. Bez sensu, bardzo niebezpieczne, a ponadto coraz bardziej powszechne.

Nieśmiałe blizny na ciele, niby ukrywane, a jednak prezentowane z wyjątkową dumą skrytą za smutnymi oczami. Żałosne spojrzenie przećwiczone w lustrze setki razy. Dopracowany każdy gest, mimika by być wiarygodnym zdesperowanym potencjalnym samobójcą. Czemu młodzież (i nie tylko) często wybiera taką właśnie drogę ku zwróceniu na siebie uwagi?

Wiadomo to nie od dziś, że ludzie uwielbiają wszelkie tragedie i cierpienie. Oczywiście, gdy nie dotyczą żadnego z nich osobiście. Każdy większą uwagę zwróci na nagłówek „Tysiąc ofiar!” niż „Wielu poszkodowanych czeka na nowe mieszkania po powodzi”, chociażby dotyczyło to tego samego artykułu. Zasada ta jest przekładana na życie codzienne. Należy pamiętać jednak, że ta swoista fascynacja oparta jest wyłącznie na bierności. Obserwacja, dyskusja, dochodzenie do pewnych wniosków, a potem zapominanie o nich, na przykład kierowca jest świadkiem wypadku, na poboczu leży ledwie żywy człowiek; czy pomoże? Można polemizować, że wszystko zależy od mentalności kierowcy, ale niestety zatrważająca większość osób pojedzie dalej, w domu jedynie opowiadając z rozdrażnieniem o znieczulicy, bo przecież nikt temu człowiekowi nie pomógł.

Ludzie lgną do masakry jak ćmy do lamp. A, jak wiadomo, gorąca lampa jest dla owadów śmiertelną pułapką.

Można śmiało, że prawdziwy samobójca to ten, który się zabił. Udało mu się i nie chwali się tym. Jeżeli rzeczywiście chciał ze sobą skończyć – skończył. Bez ceregieli, sugestii w otoczeniu, listów. Samobójca nosi swój zamiar w sobie. Popularnym zjawiskiem jest jednak stwarzanie otoczki wszelkich pozorów, które czynią stereotypy samobójstwa. Listy, sugestie, opowiadanie o swych zamiarach, zadawanie sobie powierzchownych ran i ciągłe użalanie się nad życiem to tylko niektóre z metod, które maja na celu zasygnalizowanie ‘Hej, chcę się zabić. Powstrzymujcie mnie!’

Poza chmurką pozorów, niektórzy decydują się z tej chmurki zesłać grom, niby na potwierdzenie powagi swych zamiarów. Zdarza się, że jest to ostatnie przedstawienie w ich życiu.

Pod widmem śmierci młodzi ludzie chcą się upewnić, że są dla otoczenia ważni. To nieśmiałe i bardzo samotne, czujące się niepotrzebne i niedostrzegane szare myszki, które marzą o byciu przywódcami.

Obecnie panuje pewna toksyczna tendencja. Chcąc zaimponować innym, robimy różne rzeczy, które niejednokrotnie napełniają nas przerażeniem. Sięgamy po różnego rodzaju używki, podejmujemy się działań sprzecznych z naszym sumieniem, mówimy to, czego naprawdę nie myślimy. Wszystko to jest grą pozorów, chęcią zadeklarowania swojego jestestwa i potrzeba bycia docenionym. Okazuje się, że samobójstwo już tez należy do ten tendencji. Nie chodzi o rozważanie kwestii, jakie czynniki wpływają na to, ze ludzie faktycznie targają się na swoje życie, lecz na dostrzeżenie, czemu zależy im na tym, by przekonać, że tak jest.

Czy pobudką jest próżność? Chęć zdobycia rozgłosu, znajomych? Co jeszcze jest w stanie wymyślić przeciętny człowiek, by zwrócić na siebie uwagę?