Ta niezwykła wiara, którą najczęściej kojarzymy ze strasznymi i krwawymi rytuałami, została stworzona poprzez połączenie wierzeń ludów zachodnioafrykańskich z elementami religii katolickiej. Niezwykle silnym ośrodkiem kultu jest przede wszystkim Haiti, ale także Dominikana, Ghana, Benin, Tobago czy stan Luisiana w USA. Wszystko jednak zaczęło się na przełomie XVII i XVIII wieku od sprowadzenia z Afryki niewolników na tereny dzisiejszego basenu Morza Kraibskiego. Często pod przymusem próbowano nawrócić ich na wiarę chrześcijańską.

W panteonie Voodoo znajdują się Oxala - bóg miłosierdzia pod postacią Jezusa, Szango- bóg burzy pod postacią Jana Chrzciciela czy Damballah - bóg wąż przedstawiany jako św. Patryk. Bardzo silnie podtrzymywany jest także kult przodków. Podstawą kultu są obrzędy, podczas których szamani wprowadzają wybranych wiernych w trans. Ich ciała i umysły zostają zawładnięte przez duchy lub demony. Jedynymi osobami, które mogą się z nimi kontaktować, są kapłani lub kapłanki - centralne postacie obrzędu, bez których nie mógłby się on odbyć. Oczywiście nieodzownymi elementami kultu są także laleczki voodoo, które pomagają w rzuceniu klątwy bądź uzdrowieniu. Wśród wyznawców istnieje przekonanie, iż można przywrócić zmarłych do życia. Potocznie zwani są oni Zombie, i dzięki magii można nimi dowolnie sterować tak, aby na przykład mogli wykonywać rożnego rodzaju prace codzienne. Współcześnie jednak obala się teorie o okrutnych praktykach i krwawym kulcie Voodoo. W Beninie ma on w kalendarzu wyznaczone święto narodowe, hucznie obchodzone przez ok. siedmiomilionową grupę wyznawców