Wokół afery dotyczącej pobicia Rihanny przez Chrisa Browna wciąż jest głośno. Mało tego, co jakiś czas to jedna, to druga strona systematycznie dolewa oliwy do ognia i nieustannie powraca do tego niefortunnego wydarzenia, które miało miejsce w lutym 2009 roku. Trzeba też przyznać, że trudno jest się ostatnio połapać, czy tego rodzaju wyznania są rzeczywiście szczere i spontaniczne, czy też jest to po prostu kolejny zabieg PR-owski, który ma pomóc w zjednaniu sobie opinii publicznej.
Nie inaczej było w przypadku dwuminutowego filmiku wideo, które po upływie około pięciu miesięcy od tego skandalu zamieścił na YouTubie Chris Brown. Na filmiku piosenkarz przyznaje między innymi, że bardzo mu wstyd za to, co zrobił, a także, że jego zachowanie jest niewytłumaczalne i jedyne co mu pozostaje to modlitwa. Co więcej, przyznaje on także, że z uwagi na ciąg dalszy kariery został on poinstruowany, aby nie wypowiadać się na temat niniejszej kwestii.

Na zamieszczonym w Internecie wideo można usłyszeć, jak wokalista wyznaje: „Od lutego mój adwokat zalecił mi, aby nie wypowiadać się na temat tej sprawy, nawet wówczas, jeżeli chciałbym jedynie publicznie wyrazić swoje głębokie ubolewanie, a także przyjąć pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Pomimo tego jednak, w przyszłości zamierzam zrobić kilka wywiadów i odpowiedzieć na pytania, poczułem, że nastał odpowiedni czas na to, aby usłyszeć ode mnie przeprosiny”.
Niestety, ponieważ show biznes już chyba na zawsze pozostanie tym, czym jest – a więc jednym wielkim kłamstwem – także i w tym przypadku zwolennicy Chrisa Browna musieli przeżyć ogromne rozczarowanie. Okazało się bowiem, że wyznania piosenkarza na YouTubie były jedynie PR-owską fikcją. Piosenkarz nie tylko „szczerze spowiadał się” prosto z telepromptera, ale też przyznał, że był to dobrze uprzednio przemyślany zabieg osób odpowiedzialnych za jego PR, który w efekcie wprowadził więcej zamieszania niźli pożytku.

Ponadto Chris Brown przyznał, że: „Miałem trzy albo cztery dni PR-u i ludzi mówiących mi »Ok, nie mów tego albo tamtego, ponieważ zostanie to odebrane w taki a nie inny sposób«. Dlatego też mój umysł nie dawał mi właściwie szansy, aby być sobą, to byłem ja, ale przez pryzmat innych ludzi. To było szczere, ode mnie, ale nie zostało przedstawione w odpowiedni sposób”. 
Cóż, lepiej chyba pozostawić tę kwestię bez komentarza tak, aby każdy z was mógł sam wyrobić sobie na ten temat opinię, najlepiej po obejrzeniu załączonego poniżej filmiku. Chrisowi Brownowi natomiast radzilibyśmy zastanowić się nad tym, czy aby na pewno otaczający go zespół PR-owców działa na jego korzyść…