Niby nic, czego oni by nie mieli… a jednak, nogi potrafią wpaść w oczy, zawrócić w głowie, złapać za serce.
Część ciała wybitnie praktyczna, od umożliwiającej skradanie się na palcach stopy, po stalowe udo zapewniające opcję ucieczki. Tymczasem, w wersji damskiej, noga nabrała znaczenia seksualnego niewiele ustępującego, symbolizującym przecież kobiecość, piersiom. Ponoć w ogóle mężczyźni dzielą się na zwolenników dekoltów i fanów mini-spódniczek. Może to zależy od wzrostu?

Co więc ta noga ma w sobie takiego? Czy chodzi o zgrabną wypielęgnowaną stopę, która wymyka się szybko z sandałka na wysokim obcasie i pod stołem zakrada się w jego nogawkę? Czy też może to wąziutka, przybrana złotym łańcuszkiem kostka, którą chciałoby się chwycić w dłoń i przyciągnąć do siebie po jedwabnej pościeli? Albo raczej łydka - smukła, ale umięśniona, gładka i opalona, prężąca się niczym struna przy każdym schodku na górę? A jak nie, to może udo? Aksamitne, łagodnie ukształtowane, drżące pod dotknięciem, rozchylające się łatwo, aby odsłonić słodkie tajemnice?

Przeglądając fora internetowe mężczyźni uważają, że sexy noga to taka, która wystające z wanny pełnej piany, powinna krzyżować się z drugą na wysokim barowym stołku, powinna wbijać się w kabaretowe pończochy i lateksowe kozaczki. Noga ma w chwilach największego uniesienia obejmować czule biodra kochanka i kołysać się wraz z nim do taktu westchnień. Noga może też tupnąć i odtrącić, ale to już inna historia…

Nogi też lubimy różne, ale wygrywają jednak zawsze te do samej ziemi, nawet my kobiety oglądamy się za takimi. Mogą być wybitnie szczupłe, jak u młodej gazeli, seksownie atletyczne albo po prostu po kobiecemu kształtne. Jedno jest pewne, spod spodni ich nie widać…Więc drogie panie, warto założyć spódnice też na codzień, a nie tylko od święta, a spodnie odłożyć na dno szafy!