Wyznacznik kobiecości, wzorzec piękna i urody, dziś wykreowany na podobieństwo lalki Barbie. Ideałów podobno nie ma, jednak w każdej epoce brylował określony wzorzec piękna. Czy istnieje zatem ponadczasowa definicja urody? Brunetki, blondynki, wysokie i niskie, szczupłe i te z krągłościami... Każda kobieta ma w sobie osobliwe piękno. Postrzeganie kobiecego ciała jest ściśle związane z poczuciem estetyki kształtowanym poprzez czasy, w jakich żyjemy, oraz kulturę, w jakiej zostaliśmy wychowani. Zarówno ascetyczne, średniowieczne, pozbawione erotyzmu kobiety, jak i okrągłe, rubensowskie kształty, są jedynie ikonami danej kultury. Tak, jak różne są wizerunki kobiet w kulturze i sztuce, tak zmienia się ich świadomość, poczucie kobiecości, a także sposoby dbania o swą urodę i ciało. Z okazji zbliżającego się Międzynarodowego Dnia Urody, obchodzonego 9. września, warto zastanowić się nad tym, co w rzeczywistości ma wpływ na określenie piękna. Piękność sprzed lat Aby zrozumieć istotę piękna i urody warto odwołać się do kilku archetypów. Mimo że dziś mogą wydawać się co najmniej dziwaczne i wywoływać uśmiech na twarzy, są podstawą obowiązującego kanonu urody. Zacznijmy zatem od czasów ludzi pierwotnych. Tu wartością najwyższą była płodność, której przejawy widoczne były w szerokich biodrach, dużym biuście oraz gładkiej i miękkiej skórze. Natomiast w dolinie Nilu sprawy miały się już nieco inaczej. Tu uroda podyktowana była włosami, albo raczej ich brakiem! Kobieta chcąca uchodzić za urodziwą depilowała sobie całe ciało, łącznie z brwiami i głową. W tym czasie naga czaszka stanowiła najintymniejszą część żeńskiego ciała, a jej masaż był największą erotyczną przyjemnością dla mężczyzny. Początkowo usuwanie włosów miało typowo higieniczne zastosowanie, ale nadmierna dbałość o zdrowie okazała się początkiem mody, która dyktowała warunki bycia piękną. Dla uwydatnienia rysów twarzy zaczęto stosować makijaż, najpierw jedynie brwi a następnie również mocne podkreślenie oczu. Kolejnym przystankiem w historii urody jest antyczna Grecja i Rzym. To tu mamy po raz pierwszy do czynienia z ideałem piękna bardzo zbliżonym do współczesnego. Antyczna piękność odznaczała się regularnością rysów, proporcjonalnością ciała, jego naturalnością, która siłą rzeczy kojarzy się z gracją. Silnie widoczne były również upodobania do wyrzeźbionych sylwetek, nawet atletycznych. Z tej przyczyny rzymianie preferowali nieduże piersi. Źródła mówią o Spartankach, które obwijały piersi ciasnym bandażem, aby zahamować ich wzrost. Tak właśnie powstały pierwsze staniki. Warto również dodać, że dziś upragniona opalenizna - w antyku była przejawem biedy i przynależności do najniższych klas społecznych. Kolejną zmianę w sposobie postrzegania piękna przyniosły czasy średniowiecza. Tu wczytując się w trubadurską poezję widzimy kobietę tak wiotką, że niemal nierealną. Ta bardziej nimfa niż kobieta wyróżnia się bardzo szczupłą sylwetką (kobiety ze średniowiecznych obrazów mogły ważyć nawet 40 kilogramów!). W cenie były również jasne, długie włosy oraz blada, pozbawiona piegów cera. W czasach średniowiecza powrócił kult depilacji głowy. Aby uwydatnić wysokie czoło, kobiety wyrywały sobie włosy nawet do połowy czaszki. Wszystkie te zabiegi spowodowały znaczne odejście od antycznego ideału piękna. Mocno uwydatnione kości twarzy, zapadnięte policzki oraz przesunięta linia włosów zmieniły dotychczasowe postrzeganie piękna, mimo iż szerokie biodra i mały biust wciąż budziły pożądanie. Kult jasnowłosych piękności zmienił się dopiero na przełomie XV i XVI wieku. Przeminęło uwielbienie dla anorektycznych kobiet, których ciała zaczęły się ponętnie zaokrąglać. Fascynacja obfitością kobiecych kształtów przejawiała się m.in. w dziełach Rubensa, gdzie po raz pierwszy w historii doceniony został duży biust w towarzystwie uwydatniających go dekoltów. Kolejny przełom przyniosła epoka romantyzmu, gdzie idealna kobieta była natchnieniem poetów i malarzy, a jej piękno kontrastowało z wewnętrznym zagubieniem. Przykładami takich kobiet była z pewnością Delfina Potocka oraz Maria Duplessis zwana „Damą Kameliową”. Kobieta urodziwa była podobna do średniowiecznego wzorca, z tą różnicą, że bladość cery przysłaniał rumieniec a włosy nie musiały być już tak jasne. Romantyzm to epoka w której zaczęto dostrzegać również wewnętrzne piękno kobiety. Francuscy i angielscy impresjoniści wielbili głównie te kobiety, które posiadały pierwiastek „niesamowitości” i stanowiły zagadkę całą sobą. Ceniona dotychczas delikatność i zagadkowość kobiet przestała być dostrzegana wraz z rozpoczęciem I Wojny Światowej. Nadeszła moda na krótkie fryzury oraz stroje stylizowane na męskie ubrania, zapanował trend kobiety wyzwolonej. Rozwój kina oraz sława Marleny Dietrich sprawiły, że wzór piękna zaczęła określać kultura masowa. Aby zatem przyciągnąć największe rzesze odbiorców, należało odnieść się do najprostszego a zarazem najbardziej zakorzenionego w umysłach ludzi wzoru urody, jakim niewątpliwie jest wcześniej wspomniana płodność. Sytuację wykorzystała Marilyn Monroe, uważana za absolutny symbol seksu, będący ideałem kobiecości. To postać całkowicie wyreżyserowana przez zespół specjalistów od wizerunku, stworzona na potrzeby rynku, który w tym czasie ubóstwiał platynowy blond, mocny makijaż oraz wyzywający strój. Przez niespełna dwie dekady Monroe brylowała jako ucieleśnienie piękna. Jej sławę na krótko przyćmił okres dzieci kwiatów połączony z hołdem dla naturalności, a następnie czasy disco. Ostatnim znaczącym przełomem na „urodowej osi czasu” jest początek lat dziewięćdziesiątych, czyli okres fascynacji zdrowym trybem życia i kult szczupłej sylwetki. Same założenia były bardzo uzasadnione, jednak jak w przypadku Egiptu, nadgorliwość i zbyt dosłowne traktowanie mody może przynieść niepożądane efekty a nawet zagrażać zdrowiu. Ogólnie przyjęty schemat urody, opierający się na rezygnacji z kobiecych kształtów, doprowadził do wykreowania kobiety pozbawianej podstawowych atutów, różniących ją od mężczyzn. Pierwszy raz w historii ludzkości preferowane są wąskie biodra. Oznacza to brak zainteresowania takim cechami jak płodność. Dodatkowo mały biust jest dziś naturalną konsekwencją niskiej wagi, więc nie stanowi o żadnej niedoskonałości. Współczesna pretty woman Analizując transformacje wzorca urody i piękna można dostrzec pewną powtarzalność kultu określonych cech. Mimo iż kolejne okresy w historii przynosiły zmiany obyczajowe to pewne wartości nigdy nie wyszły z mody. Zaliczyć do nich można zdrową i zadbaną cerę. Przy użyciu kosmetyków i preparatów do pielęgnacji skóry z łatwością można zmniejszyć widoczne niedoskonałości. Problem pojawia się w przypadku nieuchronnego starzenia się skóry. To naturalne, że skóra w pewnym wieku traci już swoją jędrność, zmienia się owal twarzy i pojawiają się pierwsze oznaki starzenia w postaci zmarszczek. Dodatkowo, proces ten przyspieszony zostaje przez tryb życia jaki prowadzimy; w ciągłym pośpiechu, nie wysypiając się, jedząc niepełnowartościowe posiłki pozbawione wielu ważnych składników odżywczych, witamin i minerałów. Zanieczyszczone środowisko, dym papierosowy, promieniowanie słoneczne (promieniowanie UV, światło niebieskie) jak i korzystanie z solarium to kolejne czynniki, które uszkadzają włókna kolagenowe oraz generują powstawanie wolnych rodników w skórze. Stres, brak witamin i ruchu na świeżym powietrzu również potęgują niezdrowy wygląd twarzy. Jak widać współczesny rozwój cywilizacji nie przyniósł recepty na ponadczasową urodę i piękno. Za to negatywne jego skutki skutecznie utrudniają zachowanie młodzieńczego wyglądu. Twoje wewnętrzne piękno Współczesnym kobietom ciężko jest sprostać wszystkim oczekiwaniom. Pragną być piękne a otoczenie wywiera na nich silną presję. Dodatkowo ich organizm ma określone potrzeby, których zbagatelizowanie może nieść poważne konsekwencje dla zdrowia i urody. Dlatego z myślą o wszystkich kobietach, które ukończyły 30. rok życia i nie są w stanie walczyć z negatywnymi skutkami cywilizacji wpływającymi na ich wygląd, zaczęły pojawiać się preparaty, których zadaniem jest pielęgnacja skóry od wewnątrz. Nutrikosmetykiem o unikalnej formule, która zawiera wyżej opisane dobroczynne dla naszego piękna składniki, jest SATINEA. Włączając do codziennej diety kapsułki SATINEA zmniejszysz negatywny wpływ wszystkich czynników pogarszających twój wygląd i wspomożesz walkę z przedwczesnym starzeniem się skóry. SATINEA zawiera naturalną luteinę pochłaniającą szkodliwe promieniowanie UV, kolagen, który jest niezbędny dla odbudowy i regeneracji skóry oraz witaminy C, E, biotynę i cynk. Ich połączone działanie pielęgnuje skórę, poprawia jej strukturę i chroni przed niekorzystnym wpływem środowiska oraz efektami fotostarzenia. Zażywając kapsułki SATINEA wzmocnisz, wygładzisz, odżywisz i uelastycznisz swoją skórę, zmniejszysz zmarszczki, poprawisz rysy i owal twarzy. Dlaczego nie możemy sobie zafundować dawki piękna w kapsułce? Brzmi jak bajka. W każdej z nas jest piękno... pozwólmy mu tylko zabłysnąć! Według Sophii Loren „Piękno jest tym, co czujesz wewnątrz i co odbija się w twoich oczach”