Z takim hasłem po raz kolejny wyszły na ulice przedstawicielki organizacji FEMEN. FEMEN to zrzeszenie kobiet, które walczą z prostytucją, pornografią, handlem ludźmi i seksturystyką. Od kilku lat organizują na Ukrainie dość kontrowersyjne happeningi, podczas których na pewno akcja nie ogranicza się do wykrzykiwania haseł i rozdawania ulotek z nimi. 

Przedstawicielki FEMEN przebierają się za panie lekkich obyczajów, urządzając spektakularne widowisko. Pływają roznegliżowane w fontannach, uprawiają zapasy w błocie, robią striptiz… ciągle przy głośnym skandowaniu, że „Ukraina to nie burdel!”.

Metody niecodzienne, zadziwiające, ale przynoszą sukces. O FEMEN jest głośno nie tylko w lokalnych mediach. O szaleństwach pań z FEMEN rozpisały się media w Europie oraz poza Starym Kontynentem. 

Warto wspomnieć, że hasło FEMEN jest bardzo aktualne, bowiem zwraca uwagę na ważny problem. Nie tylko w Europie przyjął się już stereotyp, że jeśli Ukrainka na emigracji to tylko jako sprzątaczka i/lub prostytutka. Najwyższy czas z tym walczyć, jednak czy negliż i prowokacja to dobre środki? Czy może to tylko robienie na siłę szumu kiczem i nie zawsze dobrze zinterpretowaną nagością?