Okazywanie uczuć w miejscu publicznym to od dawna temat wielu sporów. Gdzie istnieje granica dobrego smaku i czy w ogóle powinno się to robić. Argumentacja użyta dla poparcia zarówno stanowiska za, jak i przeciw bywa bardzo różna, od ogółu do szczegółu i od nowa. Czy ciągle gorszy nas widok całującej się pary, trzymającej za ręce? Czy raczej zniesmaczają dopiero niedwuznaczne zachowania?

Co wypada, a co nie wypada? Dla każdego granice przyzwoitości są inne, bardziej lub mniej elastyczne. Zmieniają się one również wraz z wiekiem, otoczeniem, opinią, religią…

Co myślimy, słysząc wywody starszych osób, które zaczynają się od słów ‘za moich czasów…’? Przecież za ‘tamtych czasów’ wszystko było zapięte na ostatni guzik, w sztywnej, wykrochmalonej koszuli i fartuszki, nie w jeansach. Panienki nosiły warkoczyki, a nie dziewczyny dready. A szczytem swawoli na spotkaniu panny z kawalerem był pocałunek w dłoń, w policzek. Przed oczami mamy obraz czasów niezrozumiałych dla współczesności, gdzie seks atakuje z każdej strony, o każdej porze dnia i nocy, gdzie wszystko – każde słowo, zachowanie – ma podtekst lub drugie dno. Zanika coraz szybciej prywatność i intymność z życia – bez skrępowania koleżanki (nawet nie przyjaciółki) rozmawiają o ulubionych pozycjach erotycznych, porównują zdolności swoich partnerów oraz wyliczają, kto z kim i jak. Znaczna cześć reklam zdaje się być kierowana do panów, a ci z kolei bez wstydu oświadczają, czego oczekują od partnerek. Seks to biznes, fizyczny akt, którego ludzie są od zawsze niewolnikami.

Fizyczność nie jest już tabu pod praktycznie żadnym względem. Lecz co z uczuciami? Wciąż o wiele łatwiej iść do łóżka na pierwszej randce niż po wielu miesiącach powiedzieć ‘kocham cię’. Okazywanie uczuć stawiane jest jednak na równi z okazywaniem zainteresowania pod względem erotycznym. Bo nie gorszy przecież usłyszane na ulicy ‘kochanie’, co nie znaczy, że jesteśmy na to obojętni.

Należy przede wszystkim znaleźć złoty środek. Nie można przecież będąc z ukochaną osoba udawać, że się jej nie zna. Każdy jednak powinien się zastanowić, jak czułby się w danej sytuacji będąc świadkiem namiętnych pocałunków np. będąc z rodziną w restauracji. Nie chodzi przecież o tworzenie tabu, ale o zachowanie dla siebie tego, czego nie chcielibyśmy sami obserwować. Któż nie czułby się zażenowany widokiem wulgarnych pieszczot na przystanku autobusowym czy w metrze?

W dobie powszechnego ekshibicjonizmu, gdzie wszyscy wiedza o sobie wszystko, wciąż powinny znaleźć się sfery jak najbardziej intymne.

A cóż my powiemy za kilkadziesiąt, kilkanaście lat? To nie wypada, tamto też nie, a ‘za moich czasów…’, a o własnej swawolności ani słowa. Nasze babcie też miały chłopaków. I, na pewno, całowały się z nimi nie mniej czuje niż my z naszymi.