Twoja grzywa za szybko rośnie i już nic nie widzisz na oczy? Dobra wiadomość dla Was drogie Panie! Najwyższa pora lekko zapuścić włosy nad czołem. Zalotne grzywki opadające na boki, odkrywające czoła są absolutnym hitem tego sezonu.
Jesień 2010 / zima 2011 stoi pod znakiem romantycznych fryzur prosto z lat 50tych. Lekkie fale, kocyki wysoko upięte, włosy naturalnie puszczone mogliśmy zobaczyć u wszystkich najważniejszych projektantów. Modelki na wybiegach u Chloe, Louis Vuitton, Givenchy i u Stelli McCartney wyglądały jak gwiazdy rodem z Hollywood sprzed kilkoma dekadami.
Nowy image jest seksowny, kobiecy – klasyczna elegancka zawsze wygrywa! Pasuje on do każdego typu urody. Dobierzmy sobie dowolną długość, a grzywki zaczeszmy na jeden bok lub zróbmy przedziałek po środku.
Nie potrzebne nam spinki, gumki, jedynie grzebień i troszkę lakieru. Najważniejsze jest dobre cięcie, a później uczesanie możemy dopasować do miejsca czy sytuacji. Do pracy proponujemy schludny kok z grzywką puszczoną po bokach (Louis Vuitton). Na wieczór oczy pomalowane w stylu „smokey eyes” oraz włosy naturalnie rozpuszczone (Chloe) sprawią, że nawet najprostszy strój będzie wyglądał znakomicie.