Kiedyś na ulicach Stanów Zjednoczonych w Halloween można było zobaczyć dziewczynki w powłóczystych sukienkach z bajek. Królewny, syrenki, pluszowe stroje słodkich zwierzątek… Te czasy już minęły. Oszczędzamy na materiale, a wizerunek robi się coraz bardziej zmysłowy. Tendencja ta w szybkim tempie wypiera słodkich, uroczych przebierańców.

W dzisiejszych czasach seksualność wkracza z impetem nawet w niewinne zabawy dziecięce. Halloween spotkał podobny los. Sławetne okrzyki „cukierek albo psikus” również zaczynają brzmieć dwuznacznie.

Spójrzmy na przykłady metamorfoz.

Czarny kot już nie jest milutkim futrzakiem, którego chętnie byśmy przytulili. Najwięcej materiału projektanci wykorzystują na uszy kociaka, a resztę stroju określić można jako skąpą bieliznę.

W nowej wersji Kopciuszka w pałacu pozostał szklany pantofelek i duży fragment sukienki.

Strasznego upiora można, o dziwo, wystylizować na pociągającą istotę.

Myśleliście, że Myszka Mini jest aseksualna? W takim razie obejrzyjcie nowe wydanie disnejowskiej bohaterki.

Jeżeli jeszcze Wam mało, polecam niewiarygodne, jak dla mnie najbardziej szokujące, przerobienie Misia na... trudno powiedzieć co.

A Wy co szykujecie na Halloween?