Tegoroczne show podczas MTV VMA otworzyła Nicki Minaj ze swoim singlem „Anaconda” i to był niewątpliwy znak. Usher był konkretnie rozpraszany podczas występu powabnymi kształtami Nicki. Kształtna pupa zdominowała zresztą wszystkie występy, oczywiście pań. Cała gala zdecydowanie przekroczyła najśmielsze oczekiwania widzów, zwłaszcza męskiej części widowni.

Panie poruszały rytmicznie pupami, spektakularnie łącząc ruch ze śpiewem. Nie gorzej wystąpiła Iggy Azalea ze swoim fantastycznym tyłkiem podczas „Black Window” w towarzystwie Rita Ora w obcisłym czarnym kombinezonie, uwydatniającym jej ponętne kształty. Muszę jednak przyznać, że Iggy zdecydowanie lepiej kręciła pupą niż Rita, której czas blasku chyba powoli mija. Nie sposób też nie wspomnieć o występie Beyoncé, która pobiła wszystkie pozostałe panie nie tylko w śpiewaniu. Jej pupa wyglądała nieziemsko, a i to określenie nie jest wystarczająco dobre. Trend na pupę, a właściwie na jej eksponowanie wprowadziła Amber Rose z jej sznurkową kreacją. Ciekawa jestem, czy taka moda ma szansę na przetrwanie ?