Marka Keecie jest młoda, bo została powołana do życia dopiero w 2006 roku, ale jej kariera robi wrażenie. Nazwa pochodzi od pierwszych liter imion założycielek firmy, czyli Klaartje de Hartog i Caroline Borger. Na początku panie miały tylko jeden punkt sprzedaży w swojej rodzimej Holandii, szybko jednak zrobiły furorę i dzisiaj zarządzają tam siecią ponad 30 sklepów. Ponadto całkiem nieźle przebiega podbijanie przez nie zagranicznego rynku, dzięki czemu produkty Keecie można już kupić także w Belgii, Niemczech, Danii i Francji. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się dopiero wtedy, gdy media zaczęły pisać o produktach dwóch utalentowanych projektantek. Dzisiaj założycielki firmy przyznają, że inspiracją dla ich pierwszego pomysłu była nylonowa torba na zakupy, jaką miały z lat 70-tych ich matki. Wtedy tworzyły swoje dzieła głównie ze starych skórzanych płaszczy i kanap.

Skąd ta popularność? Keecie sprzedaje ręcznie robione torby, portmonetki i etui na różne drobiazgi typu karta płatnicza. Wszystkie produkty są ze ręcznie robione skóry i można je dostać w kilku kolorach. Ale to, co je wyróżnia, to designerski kształt… jamników, ptaszków i świnek. To właśnie dzięki tym zwierzęcym egzemplarzom firma zaistniała w prasie i teraz, po zdobyciu renomy, może sobie pozwolić na produkcję również bardziej klasycznych modeli. Ciekawostką jest, że fabryka Keecie znajduje się w… Polsce! Aż dziwne, że wciąż nie doczekaliśmy się u nas firmowego sklepu i jedyne miejsce, gdzie możemy dostać na przykład czerwoną torbę w kształcie jamnika to sklep internetowy Keecie. No cóż, dobre chociaż i to