Tomek Kammel od czasu nagłośnienia afery zniknął. Nie odbierał telefonów, nigdzie się nie pojawiał. Od tygodnia prezenter jednak próbuje malutkimi kroczkami wrócić do świata publicznego. Pierwszym jego krokiem było zamówienie pół naleśnika w kafejce na Placu Trzech Krzyży w Warszawie. Teraz Tomek nabrał jeszcze więcej odwagi i zaczął nawet odbierać telefony. W pierwszym odcinku nowego magazynu Wprost Light jest artykuł o Hannie Lis, która nawet znalazła się na okładce. Tomek twierdzi, że „Bardzo chciałbym, żeby wróciła na wizję. Hanna Lis jest zawodowcem i jako widz czekam na nią na ekranie.”
Czyżby Tomek myślał, że teraz Hanna również w wywiadzie stwierdzi, że chciałaby aby Tomasz Kammel wrócił na wizję, ponieważ jest zawodowcem i jako widz czekamy na niego na ekranie.
Tomek powinien zamiast zajmować się Hanią, wziąć przykład z Tomasza Lisa i chodzić na naleśniki w koszulce „Pulpeciku, jestem z Ciebie dumny!" Katarzyna Niezgoda na pewno była by wniebowzięta.