Tokyo Game Show jest jednym z najważniejszych wydarzeń w świecie gier komputeorwych. Japonia zawsze kreowała nowe trendy wirtualnej rozrywki. Każdy z nas pamięta godziny spędzone przy Sehnmue. Jednak zdaniem Keiji Inafune wirtualna rozrywka Japonii zaczyna powoli upadać! Jego zdaniem nic nowego się nie pojawia a ich przemysł gier jest już przeszłością. Słowa dosyć mocne tym bardziej, że było aż 180 stanowisk wystawienniczych( o 30 mniej niż w zeszłym roku). Zostało również zaprezentowanych mniej gier jedynie 758, w zeszłym roku było to aż 879. poza tym same targi pod względem prezentowanych rzeczy były też mniej ciekawe. Oprócz Littlebigplanet Metal Gear level pack, kontrolera ruchu Sony i Halo 3: ODST, nie pojawiło się nić nowego. Co więcej wiele firm nie chciało odpowiadać na różne pytanie i trzymali się ściśle swoich produktów. Jak widać wszystko kiedyś przemija. Z wypowiedzi dziennikarzy można wywnioskować, że tegoroczne wydarzenie było dużo mniej ekscytujące od poprzednich. Może jednak Keiji Inafune ma rację.

Czyżby zwariowana Japonia przeżywała kryzys w świecie wirtualnej rozrywki, czy to może ogólnie wpływ globalnego kryzys? Jedynie co nam pozostaje to czekać na następne targi i zobaczyć co będzie się działo za rok!