Nie było żadnego ataku chińskich hakerów na serwery TATA Motors, nie było wycieków informacjo o autach, nie ma i nie było takiego samochodu jak TATA Indra, nie było, i nie będzie, jak to mawiał znany „polityk” z Białegostoku, niczego…

Supersamochód z Indii to taki primaaprilisowy moto-żart od trendz.pl. Dlatego też nie czekajcie na rewolucję w hinduskim przemyśle motoryzacyjnym, a by was przekonać co do braku jakości w modelu Nano, na który ostatni narzekałem, zamieszczam w galerii zdjęcie jednego z pierwszych modeli który wyjechał na indyjskie ulice. Nie wiadomo jaka była przyczyna usterki, ale jestem pewien, że kierowca otrzymał więcej gorących(dosłownie!) wrażeń, niż niejeden właściciel Ferrari. 

Następne artykuły będą jak najbardziej na serio, a korzystając z okazji na małą prywatę, życzę Wam, drodzy czytelnicy, zdrowych, radosnych i pogodnych Świąt Wielkanocnych oraz mokrego dyngusa!