Alians Renault-Nissan skupił się ostatnio na produkcji tanich ale solidnych, komfortowych i bezpiecznych aut. Część z nich jest sprzedawana jako Dacia, która właśnie wprowadziła do Polski swój szósty model zwany Duster. To pierwsze terenowa auto, które będzie dostępne w ofercie rumuńsko-francusko-japońskiej marki.

Mówiąc o tym modelu, zacznę od ceny, o której wspominam zazwyczaj gdzieś pod koniec tekstu. Zrobię to, ponieważ we wszystkich modelach Dacii nie chodzi o megapotężne silniki czy zachwycającą sylwetkę. Dlatego też, pisząc o Ferrari mogę zachwycać się sylwetką, a gdy pojawia się nowy Koenigsegg, to już na wstępie muszę wspomnieć o giga-hiper-ultra mocy tego auta. Etyka wymaga ode mnie tego, bym oddał Dacii to, co się jej uczciwie należy. I mówię wam, Duaster jest naprawdę tani. Najtańsza wersja modelu z napędem na przednią oś ma kosztować 39 tyś zł, zaś za auto z napędem na 4 koła trzeba zapłacić 49 tyś złotych. To pół-darmo na tle konkurencji. Sprawdziłem oferty aut podobnych do Dustera, oferowanych obecnie na rynku. Nissan Qashqai kosztuje minimum 67 tyś (2WD) lub 94 tyś (4WD), Kia Sportage 69 i 77 tyś, Skoda Yeti 62 i 83 tyś, VW Tiguan 92 i 98 tyś, Hyundai Tucson 68 i 76 tyś ( cena już z rabatem wiosennym, za Tucsona bez rabatu trzeba zapłacić o 9 tyś złotych więcej). Kupując Dustera można oszczędzić minimum 25 tysięcy, jeżeli porównamy go z dowolnym podobnym autem innej marki. Oczywiście, za niską cenę (co brzmi paradoksalnie), trzeba zapłacić. Nie gotówką, a komfortem, szacunkiem innych użytkowników drogi czy też mocą auta. Tańszy o te 20 czy 30 tysięcy Duster będzie miał te 20 czy 30 KM mniej niż konkurenci. Dacia w tym modelu oferuje 3 jednostki produkowane przez Renault, Diesla 1.5 dCi o mocach 85 i 105 KM, oraz silnik benzynowy 1.6 o mocy 110 KM. Niedużo, ale, czego się spodziewać za takie pieniądze?

Jeżeli chodzi o wrażenia estetyczne, to ciężko o jednoznaczną ocenę. Gdy spojrzymy na Dustera, to zobaczymy przeciętnie wyglądające auto, niezbyt wyróżniające się spośród miejskich SUVów, z brzydkimi grillem i światłami z przodu, z typowymi dla terenówek masywnymi zderzakami i nadkolami, czy też z dużą klapą bagażnika z tyłu. Jednak patrząc na to auto przez pryzmat przeznaczony do patrzenia na tanie SUVy za 40 czy 50 tysięcy, widzimy auto, które nie odstaje wyglądem od Skody Yeti czy Hyundaia Tucsona, a jest od nich sporo tańsze. Podobnie jest z wnętrzem. Widać, że projektanci chcieli aby auto wyglądało przyzwoicie, ale design pokręteł, wlotów powietrza czy całego panelu środkowego sprawiają, że auto nie ma co konkurować z np. Volkswagenem. Ale z drugiej strony, Duster nie przegrywa z konkurencją z „niższej półki”. Co więcej, oferuje sporo miejsca. Na tylnej kanapie nawet 3 osoby mierzące po 180 cm wzrostu powinny mieć dość sporo miejsca. Oczywiście, fotele nie są zbyt wygodne, no, ale jak wspominałem, „czego się spodziewać za…” etc. Również bagażnik oferuje przyzwoitą ilość miejsca.

Dacia zapowiada Dustera jako solidny, godny zaufania, pojemny i bezpieczny samochód. Co więcej, to ma być SUV w zasięgu klasy średniej. Testy zderzeniowe wykazały, że auto dobrze chroni pasażerów, niezawodność zweryfikuje czas i ilość wizyt tych aut u mechaników. Cena, która jest niepodważalną zaletą tego auta jest naprawdę przystępna dla wielu Polaków. Niestety, ja widzę tylko dwie zalety Dustera- właśnie cenę i sporą ilość oferowanego miejsca. Dlatego, tak jak Logan, to auto może skończyć jako popularne auto służbowe. Niskie koszty eksploatacji, gwarancja (czyli darmowe naprawy, itp.), przestronność, czy wreszcie, można to auto dać kierowcy, któremu nie do końca ufamy. Mniej szkoda zarysowanego Dustera, niż VW czy Audi.

Dobrze, oddałem Dusterowi to, co jego. Tak, powtórzę jeszcze raz, mnóstwo miejsca, napęd na 4 koła, przeciętny design, takie sobie wnętrze, ale to wszystko za 40 czy 50 tysięcy. Jednak, z mojego punktu widzenia, jeżeli ktoś chce kupić nowego SUVa za taką kwotę, to albo niech zmieni przyjaciół, albo niech odda tą kasę mi. Bo po pierwsze, będzie ten ktoś jeździł Dacią, z której śmieje się 90% ludzi, po drugie to generalnie brzydkie, słabe i wolne auto (bo chyba nikt nie nalepi sobie na drzwi naklejki z napisem „może jestem przeciętny, ale mało kosztowałem”), po trzecie, jeżeli ktoś koniecznie chce SUVa, to za te 50 tysięcy, znajdzie się na rynku coś używanego w przyzwoitym stanie