Dzięki niej usta znajdują się w centrum uwagi. Pasuje i blondynkom, i brunetkom, i rudym. Kiedyś kojarzona z półświatkiem i typowa dla ulicznic, odkąd weszła na salony, gości na wargach kobiet na całym świecie. Czerwona szminka… Ma magiczną moc – doskonale poprawia samopoczucie, przyciąga męski wzrok. Dzięki niej, my, kobiety, stajemy się pewne siebie i uwodzicielskie. 

Karminowa czerwień ust to symbol zmysłowości i seksapilu. Nic więc dziwnego, że szminka znajduje się praktycznie w każdej damskiej torebce. To najczęściej stosowany kosmetyk do makijażu. Co ciekawe, nawet te z nas, które na co dzień się nie malują, posiadają co najmniej jedną kolorową pomadkę lub inny kosmetyk upiększający do ust! Obojętne czy krwistoczerwona, różowa, perłowa czy matowa – dzięki niej nasze usta stają się zmysłowe, ponętne i soczyste. Kuszą i wabią. Aż się proszą, by być całowane.

W tym roku szminka świętuje 127 urodziny! Ale historia czerwieni na ustach sięga o wiele bardziej wstecz. W starożytnej Grecji i Egipcie zarówno kobiety, jak i mężczyźni, stosowali specjalne mikstury w celu uzyskania makijażu ust. Po szminkę sięgały kobiety, które na stałe wpisały się do historii: starożytna królowa Nefretete czy angielska królowa Elżbieta I, która w ten sposób podkreślała swój status nieskalanej dziewicy. Choć malowanie ust należy do najstarszych sposobów poprawiania urody, to pierwsza szminka w sprzedaży pojawiła się dopiero w 1883 roku. Awangardowy kosmetyk składał się z wosku pszczelego, łoju jelenia, farbowanego olejku rycynowego i kosztował równowartość 200 zł. Dopiero wynalazek Francuza Maurice Levy’ego, który w 1915 roku wpadł na pomysł umieszczenia kolorowego sztyftu w metalowej tulejce, sprawił, że odtąd każda kobieta mogła nosić ten kobiecy niezbędnik przy sobie i stosować w dowolnej chwili. 

W latach dwudziestych szminka idzie na chwilę w odstawkę. Nadeszła moda na chłopczyce – a wraz z nią na naturalność i minimalizm. Prawdziwe boom ten kosmetyk zawdzięcza gwiazdom kina niemego i ich nadwornemu charakteryzatorowi – Maxowi Factorowi. Spopularyzował on szminkę, która nie była już tylko aktorskim rekwizytem, ale stała się też symbolem wyzwolenia płci pięknej. W latach trzydziestych, w czasach wielkiego kryzysu, popularność szminki nie tylko nie spadała, a zupełnie zdominowała rynek. Kobiety kupowały ją jeszcze częściej! Z badań przeprowadzonych w tamtym czasie w USA wynika, że tylko 1% rodzin miało w domu przynajmniej jeden słoik musztardy, za to w 58% domów była chociaż jedna szminka! To zjawisko obserwuje się i dzisiaj – i nazywane jest „efektem szminki”. Sprowadza się do tego, że w trudnych czasach konsumenci wcale nie rezygnują z zakupu dóbr luksusowych, tyle że kupują rzeczy tańsze. Zamiast więc nabyć sukienkę z salonu mody, kobiety po prostu decydują się na droższą szminkę. Staje się ona tą słodką, małą przyjemnością, na którą można sobie pozwolić w dobie kryzysu.

Czerwone usta to też znak rozpoznawczy wielu gwiazd. Bez szminki nie mogła się obejść Coco Chanel, dziś jest atrybutem Gwen Stefani czy Monici Bellucci. Wśród naszych rodzimych gwiazd na czerwono usta maluje Weronika Rosati, Anna Mucha czy Agnieszka Chylińska. Wszystkie je łączy seksapil, siła i charakter. Mocno czerwone usta dodają ekstrawagancji i czaru. A prawdziwa kusicielka ma przecież zawsze karminowe usta