Czegoś takiego, przyznam szczerzę, w najokrutniejszych snach się nie spodziewałem. Gdy byłem w wieku ledwo co nastoletnim, a może i jeszcze dziecięcym, me wartości estetyczne i zrozumienie świata, w bardzo brutalny sposób, zaburzyło zobaczenie Fiata Multiplii. Od tego czasu rodzice mieli ze mną więcej problemów, przestałem pić mleko, a zacząłem jeść niezdrowe chipsy i batony. Po co dbać o zdrowie, skoro życie jest tak okrutne?- stwierdziłem. Dziś, nie mieszkam z rodzicami, więc Ci nie będą mieli ze mną kłopotów. A mieliby, bo światu pokazał się Nissan Juke.

W ostatnich latach, Japończycy zaprezentowali kilka naprawdę odważnie zaprojektowanych, oryginalnych aut. Wiele z nich dobrze przyjęło się na rynku i dlatego, japońskie koncerny dalej chcą zaskoczyć świat, by przyciągnąć ku sobie klientów lubiących ekstrawagancję. Niestety, w przypadku Nissana Juke, przesadzili. Wcześniej, z autami z Japonii było trochę tak, jak z nastolatkiem na imprezie. Po kilku piwach jest fajnie, wesoło i wszystkim podoba się poczucie humoru podchmielonego imprezowicza. Ale, gdy ów nastolatek wypije jeszcze kilka piw, nagle sam nie wie o co mu chodzi i zamiast być „cool i extra” robi się po prostu żałosny. Tak jak nowy Nissan. 

Juke tak naprawdę, też sam nie wie, kim jest i o co w nim chodzi. Wydaje się być brakującym ogniwem w ewolucji, między Nissanem Micrą a Qashqaiem. Oba te auta miały swe wady. Pierwsze, było paskudne, drugie, miało nazwę, której nawet wymieniony wyżej nastolatek nie potrafiłby poprawnie wymówić. Czego więc spodziewali się designerzy Nissana? I co oni takiego zrobili?

Otóż, zrobili auto, którego przednia część wygląda trochę jak uśmiechnięty mutant. Mutant ten ma skośne oczy(światła), jak na japończyka przystało ( to zdanie nie ma charakteru rasistowskiego, a informacyjny) i szeroki uśmiech (grill), też tak jak na japończyka przystało. Do tego, w dolną linię grilla wkomponowano okrągłe reflektory pokaźnych rozmiarów. Nie wiem, do czego to ma być podobne, dlatego uznałem, że to jakaś mutacja. Wiem jednak doskonale, do czego służą trzy okrągłe wloty powietrza, umieszczone pod miejscem na tablicę rejestracyjną. Poza tym, że pełnią funkcję oszpecającą i intrygującą ( bo cały czas można się zastanawiać, jak ktoś mógł wpaść na taki pomysł?), to zimą będą idealnym miejscem na butelki! Wyobraź sobie- zima, taka jak ta za oknem, a Ciebie nagle odwiedzili sąsiedzi i wypada ich poczęstować winem, czy nawet wódką. Alkohol trzeba szybko schłodzić, więc możesz powiedzieć sąsiadom- „Idę schłodzić wino w moim Nissanie stojącym na podwórku!”- prawda że równie genialne jak i niedorzeczne? Kto wie, może Juke ma być skierowany głownie do ludzi mających sąsiadów wpadających z niezapowiedzianą wizytą?

Samochód ten, to połączenie terenowego podwozia i zawieszenia z typowo miejskim nadwoziem. Gdyby mocno się przyczepić, to można by było zauważyć, że linia dachu opada jak w coupe. Japońska praktyczność dała nam trzy w jednym. Nadkola są stanowczo za duże i swą wielkością dominują nad drzwiami tak, że nie wiadomo czy jest to auto trzy- czy pięciodrzwiowe. A tył jest po prostu brzydki i nie będę się w nim doszukiwał skojarzeń i podobieństw. Po prostu, taki jest. Wnętrze auta również nie zachwyca. Jak dla mnie, jest w nim zbyt wiele obłości i okrągłości, trochę jak w samochodziku z filmu animowanego. Polakierowane na czerwono konsola centralna i elementy drzwi kontrastują z szarymi plastikami, co wygląda jak jakby wnętrze nie zostało do końca zrobione
Japończycy poinformowali że Juke będzie dostępny z silnikiem benzynowym o pojemności 1.6 litra generującym 117 lub 170, oraz Dieslem 1.5 o mocy 110 KM. Auto będzie dostępne w wersji z napędem na przednie, lub wszystkie cztery koła. W drugim przypadku, silnik będzie mógł przekazań nawet 50% momentu obrotowego na jedno koło, by auto mogło dobrze radzić robię w trudnych warunkach. Od strony technicznej, nowy Nissan prezentuje się całkiem przyzwoicie.

Ciężko podsumować to auto. Jak dla mnie, pozbawione agresywności i charakteru, na ulicy będzie wyglądało ślamazarnie. Owszem, wygląda nowocześnie, niepowtarzalnie i przykuje uwagę. Ja jednak, wolę oglądać takie auta w Muzeum Nieudanej Sztuki Współczesnej, o ile takie gdzieś istnieje. A samochody na ulicy niech nie będą schowkami na butelki