Gdzieś w zakurzonych zakątkach arystokratycznego strychu są takie niewinne w swej wyjątkowości, zapomniane perełki. Choćby pożółkłe fotografie, małe urywki ku refleksji i osobistej renowacji naszych zardzewiałych zakamarków pamięci.

Sierpień już minął. Wrześniowa sztuka modowa rodzi się na nowo. Ale ten artykuł, jak ta sesja, jest sentymentalny i z tęsknotą. Takie fotograficzne perełki bywają i są cudowną odskocznią od wymuszonych światów podreperowanych i pokolorowanych, reakcją na wszechobecny niekonwencjonalizm i bunt przeciwko historii, odpowiedzią na swoistą pro-tradycyjną niemal alergię.

To mała, artystyczna retrospekcja w świat, w którym roiło się od pompatyczności, drogich materiałów i panien z dobrych domów. To wizualny plasterek miodu na kobiece zmysły, mariaż przepychu typowego dla baroku, koronkowości rodem z secesji i klimatów weneckich.

Craig McDean, Tabitha Simmons oraz Dolce&Gabbana otworzyli przed nami zardzewiałe bramy świata bogatego, materialnego na swój klimatyczny sposób. Mnogość tkanin, pobrzękiwanie masywnej biżuterii, kobiece chłodne oblicze, porcelanowe i pozłacane ramy obrazów. Niczym urywki z filmów kostiumowych albo kartki z dobrych, starych baśni. Taki świat dalej istnieje, a moda potrafi wykreować wszystko.

Autor: A.S.