Lamborghini podczas salonu w Genewie oficjalne zaprezentowało koleją wersje modelu Gallardo. Tym razem jest to maksymalnie odchudzony supersamochód, który w podstawowej wersji nie posiada klimatyzacji, elektrycznych szyb czy nawigacji satelitarnej. Wszystko to po to, było jak najlżejszym, a co za tym idzie, mieć jak najlepsze osiągi.

Pełna nazwa samochodu brzmi Lamborghini Gallardo LP 570-4 Superleggera. Rozszyfrujmy więc drugi człon tej nazwy, bo tłumaczenie co to znaczy Lamborghini Gallardo, to tak jakby ośmiolatkowi tłumaczyć co to jest lizak. Wyszlibyśmy na idiotów. „LP 570-4” oznacza, że auto jest napędzane przez silnik o mocy 570 koni mechanicznych, który przekazuje moc na cztery koła. Co prawda, tak naprawdę silnik generuje 562 KM, ale Włosi zaokrąglili sobie w górę, gwałcąc wszelakie reguły matematyczne. Trzeba jednak przyznać, że „570” brzmi efektowniej niż „560” czy nawet „562”. Ot, prosty chwyt marketingowy. O jednostce napędowej można jeszcze powiedzieć, że jest to widlasty dziesięciocylindrowy motor, o pojemności 5.2 litra, a jego maksymalny moment obrotowy wynosi 520 Nm. „Superleggera” w wolnym tłumaczeniu, po polsku znaczy tyle co „superlekki”. Skąd ta nazwa, napisałem we wstępie. Połączenie mocnego silnika i zredukowanej o 70 kilogramów masy pozwoliło na poprawienie osiągów Gallardo. Superleggera do setki przyspieszy w zaledwie 3.4 sekundy a druga setka na liczniku pojawi się już po 10.2 sekundy. Prędkość maksymalna wyniesie niemałe 325 km/h. Pomimo poprawy osiągów, dzięki redukcji masy i udoskonaleniu technologii, nowe Lambo zredukuje spalanie i emisję CO2 o około 20%.  

Do obniżenia masy przyczyniło się także wykonanie niektórych elementów nadwozia, takich jak lusterka czy spojlery, z włókna węglowego. Włosi dokonali kosmetycznych zmian w wyglądzie przedniego zderzaka i wlotów powietrza. Wewnątrz również pojawi się włókno węglowe, które połączono z elementami pokrytymi lekką, ale jakże komfortową alcantarą.

Kupując ważące ledwie 1340 kg Gallardo LP 570-4 Superleggera, można będzie dokupić klimę czy elektryczne szyby. Tylko byłoby to głupie, bo prezentowane w Genewie auto będzie najdroższym Gallardo (tak to już jest, że im auto lżejsze, tym droższe, mimo że nie ma w nim wielu drogich gadżetów). Zainstalowana klimatyzacja tylko powiększy masę i cenę auta. A przecież, ten samochód ma być jak najlżejszy i właśnie za tą „lekkości” się płaci. Dlatego, na Superleggerę zdecydują się Ci, którzy będą potrzebowali auto na tor, ponieważ nawet przy krótkiej podróży, superlekkie Lambo będzie po prostu niekomfortowe. Ludzie, którzy chcą mieć „superauto” na co dzień wybiorą Gallardo w „cywilizowanej” wersji, z nawigacją i klimatyzacją