Musi on przez cały czas interesować się nowościami z dziedziny tekstyliów, trendów w fasonach oraz kolorystyce. Trudność tego zawodu nie polega tylko na wielogodzinnym szyciu ubrań, bądź też stylizacji. Polega na umiejętności rozmowy z klientem, który przychodzi do salonu i zamawia dla siebie odpowiednią kreację. Trzeba mieć dużo cierpliwości oraz pokory, by sprostać tym zadaniom. 

Dlatego zagraniczni projektanci współpracują z gwiazdami muzyki, filmu, estrady, by zachować swój image i pozostać w dobrych kontaktach. Finiszem tych wzajemnych lubości jest najczęściej zaprezentowanie się na czerwonym dywanie w ubraniu sygnowanym znaną metką. 

Kooperacja projektantów mody jak i osobistości ze świata rozrywki zawsze była różna.

Nie łatwo sprostać przecież wymaganiom, które np.Victoria Beckham stawia przed swoimi stylistami, lub Jennifer Lopez żądająca płaszcza wykończonego tylko i wyłącznie dwudziestoma sztukami białych lisów syberyjskich.
Znacznie prościej i częściej jest gdy to gwiazda ma swój projekt "w głowie". Wtedy sprawy przybierają innego tempa i są gwarancją mniejszych stresów. Madonna, gdy już polubi danego krawca to jest mu wierna przez długie lata. Tak jest z nią i z Donatellą Versace, która jako dyrektorka kreatywna domu mody Versace sama zajmuję się kampaniami reklamowymi.

No właśnie dotknąłem ważny aspekt. Mianowicie, obecnie projektanci zyskali rangę gwiazd. Są wychwalani i uwielbiani, a noszenie odzieży z metką Dolce&Gabbana, Prada, Chanel, Dior, Maciej Zień, Gosia Baczyńska czy Valentino to zaszczyt. Mam nadzieję, że w przyszłości każdy szary człowiek będzie mógł sobie pozwolić na kreacje z logo owych marek. Jedyne moje marzenie na 2009 rok to takie, aby ceny w butikach tych znanych projektantów spadły o 90%, a wtedy stolicą mody będzie tylko Warszawa.