Russell Crowe wciela się w rolę Cala McAffreya, doświadczonego reportera z Waszyngtonu, którego nieustępliwość prowadzi do rozwiązania tajemnicy morderstwa i spisku w sferach politycznych. Ambitny kongresmen Stephen Collins (Ben Affleck) jest przyszłością swojej partii politycznej: przewodniczącym komitetu nadzorującego wydatki na obronę. W tej wschodzącej gwieździe pokładane są wielkie nadzieje - ma zostać czołową osobistością w kraju - do dnia, kiedy jego piękna asystentka ginie tragicznie, a skrywane tajemnice wychodzą na światło dzienne.

Fabuła jest wciągająca dzięki często zaskakującym zwrotom akcji. Nie jest to jednak zasługa wyłącznie bardzo dobrze skonstruowanego scenariusza, bo i realizacyjnie "Stan gry" jest świetny. Reżyser Kevin Macdonald oraz operator Rodrigo Prieto postawili na bliskie ujęcia i chłodne barwy, dzięki czemu atmosfera od samego początku jest wyjątkowo zagęszczona.

Największym atutem filmu niewątpliwie jest rola Russell Crowe, który udowadnia, że potrafi wiarygodnie zagrać każdą postać. Jest tu osobą, której siłą są inteligencja i umiejętne kojarzenie faktów, a nie pięści. Gorąco polecamy!