SsangYong chociaż jest Koreańczykiem, to jednak model Kyron jest licencjonowany przez Mercedesa. Jednak nie dajmy się złudzić dumnie brzmiącej nazwie Mercedes, gdyż Kyron nie jest samochodem idealnym, co więcej możemy mieć pewne wątpliwości co do jakości jego wykonania…
Z zewnątrz prezentuje się nie najgorzej i chociaż osobiście nie jestem fankom ich designu, to w przypadku Kyrona możemy powiedzieć, że nie jest tragicznie… Przód jest całkiem ładny , możemy nawet w stylistyce dostrzec delikatne wpływy Mercedesa, z kolei tył znacznie bardziej przypomina nam Volkswagena Touarega , z tą różnicą, że jest dużo bardziej toporny… Chociaż stylistyka zewnętrzna nie każdemu musi się spodobać, to jednak już we wnętrzu widać wpływy eleganckiej linii Mercedesa. Fotele pokryte skórą i ciekawa deska rozdzielcza, przypadną do gustu nawet najbardziej wybrednej osobie. Do tego nie możemy zapomnieć o ogrzewanych fotelach, których minusem jest długi proces nagrzewania. Dość dużo przestrzeni sprawi, że możemy mówić w znacznej mierze o limuzynie z klasy Suv-terenówek, niż o zwykłym samochodzie rekreacyjnym. 
Jego wielką zaletą jest napęd na cztery koła, który jest szczególnie przydatny kiedy spadnie dużo śniegu. W takiej sytuacji poruszanie się po drodze nie powinno sprawiać nam najmniejszego problemu. Wielką zaletą SsangYonga jest jego wyposażenie. W podstawowej wersji nie tylko dostaniemy automatyczną klimatyzację, ale również boczne kurtyny oraz oczywiście wykończenia skórzane. Właśnie dzięki bogatemu wyposażeniu Kyron może okazać się samochodem idealnym dla osób, które chcą zapłacić ponad sto tysięcy złotych i mieć samochód licencjonowany przez Mercedesa, za dużo niższą cenę. Osobiście Ssangyongowi mówię tak, ze względu na jego solidną formę oraz świetne sprawowanie się podczas warunków zimowych. Chociaż jeśli lubicie wyrafinowany design zewnętrzny to niestety, ale w dalszym ciągu Kyron jest toporny…