Survival horror: Resident evil, Silent hill, Alone in the dark.


Kilkanaście lat temu powstała pierwsza gra opierająca się na jednym założeniu- straszyć. Niektórzy za prekursora uznają Alone in the dark, inni twierdzą, że rok 1995 i Resident Evil to prawdziwe narodziny gatunku.

Niezależnie od tego, po której stronie byśmy się nie opowiedzieli, ważne jest to, jak bardzo popularny jest survival horror wśród graczy.

Lubimy się bać. Lubimy dreszczyk emocji idąc z naszym bohaterem ciemnym korytarzem z bronią w ręku, czy biegnąc leśną ścieżką pewnego mglistego wieczoru.
Uwielbiamy czuć za plecami oddech przerażających potworów i świadomość, że trzymany pistolet jest w stanie nas obronić. 

Obecne warunki sprzętowe pozwalają na straszenie obrazem, kilka lat wcześniej, gdy nie były jeszcze dostępne takie konsole jak xboxa 360, czy PS3, trzeba było wywoływać strach inaczej- cieniem i dźwiękiem. I udawało się. Rozwiązując kolejne zagadki, przechodząc kolejne levele, strach nas nie opuszczał. A po zakończeniu gry i zagaszeniu światła w każdym kącie dostrzec można było przerażające wytwory wyobraźni, stymulowanej wcześniej kilka godzin strasznymi obrazami.
Dodatkowym elementem jest perspektywa- gry z gatunku survival horror mają na ogół TPP- third-person-perspective- spoglądamy zza pleców bohatera. 

Niezwykle istotnym elementem każdej gry jest muzyka- musi być dopasowana do każdego momentu, każdej akcji. Dzięki temu wirtualny świat wciąga nas łatwiej i szybciej. 

Wśród licznych gier gatunku możemy wybierać- dużo krwi, potworów, zombie, a może raczej dużo zadań i tylko kilka kulminacyjnych momentów, na które czekamy, aby porządnie zacząć się bać?