Wczorajszego wieczoru zapewne wielu z Was nie żałowało alkoholu. Dlatego też niestety pierwszy dzień w nowym roku zaczynamy z wielkim kacem. Potrafi być on naprawdę uciążliwy i niemiły, szczególnie dlatego, że nie chce odejść.
Wymioty, ból głowy, ból stawów, nieprzyjemny smak w ustach to tylko kilka dolegliwości.
Na pewno wielu z Was stosuje swoją metodę na walkę z nim. Jednak czy są rzeczywiście dobre, czy działają?
Mówi się, że najlepszym lekarstwem jest wysiłek fizyczny, dużo wody, kefir, kapusta kiszona i domowej roboty zupa ogórkowa.
Podczas picia wypłukujemy z organizmu witaminy, oraz wapń, potas dlatego ważne jest aby pić sok z świeżo wyciśniętej cytryny.
Inni stosują mniej smaczne metody, czyli tak zwaną sodówkę.
Do 1 szklanki wody mineralnej niegazowanej dodać 2 łyżeczki octu, potem 1 łyżeczkę sody oczyszczonej i zamieszać. To co powstanie powinno nam się zacząć pienić.

Jak sobie radzą z tym Nasi koledzy z innych krajów?
W Japonii kac nosi wdzięczną nazwę ''futsuka yoi'', co oznacza "ból głowy po ostrym piciu". Japończycy, by zwalczyć ''futsuka yoi'', nie popełniają wcale seppuku, lecz udają się do tanich barów wymyślonych specjalnie na tę okoliczność. Serwuje się tam tylko jedną potrawę - flaczki.
W Puerto Rico również stosują cytrynę, jednak oni zamiast jej pić, wkładają sobie ją pod pachy, zostawiając je tam przez cały dzień.
Wypróbowanym sposobem na dolegliwości dnia następnego w Tajlandii są tzw. "jaja zięcia". Na szczęście nie są to rzeczywiste jaja zięciów, a po prostu ugotowane na twardo kurze jaja podane w sosie chilli.
W Maroko trzeba znaleźć starą wielorybią kość, zetrzeć ją na proszek, a następnie palić w małym tygielku, wdychając dym. Jednak czy to pomaga?
Istnieje również międzynarodowe lekarstwo, czyli: aspiryna, wiadro przy łóżku, wyłączony telefon i zaciągnięte zasłony.

Które z tych przepisów wpadło Wam do gustu? A może znacie jakieś lepsze?