Po wyborach prezydenckich była pod równie silnym ostrzałem mediów jak jej mąż. Gazety i telewizje nie interesowały się jednak jej pomysłami na zwalczanie kryzysu ekonomicznego, ale tym jak w czasie tego kryzysu się ubiera i przy okazji świetnie wygląda. Michelle wie dobrze jak wykreować styl. W przeciwieństwie do swoich koleżanek pierwszych dam, nie zabiega o garderobę z najwyższej półki. Na inaugurację prezydentury założyła sukienkę w kolorze cytrynowym, mało znanej projektantki z Chicago Isabel Toledo. Kiedy wraz z mężem po raz pierwszy odwiedzali Europie, błyszczała na tle innych żon prezydentów, szczególnie podczas jednego ze śniadań, na które przybyła w błękitnej sukience młodego nowojorskiego projektanta  Jasona Wu.

Całość świetnie skomponowała się z kraciasto-cekinowym rozpinanym sweterkiem Junya Watanabe. W tym samym czasie chodziły złośliwe plotki, że na spotkaniu zabrakło Carli Bruni, która bała się konfrontacji a może i porażki w starciu z Michelle .
Jej styl doceniła także  naczelna Vouge’a - Anna Wintour, dzięki której pierwszy raz w historii magazynu pani prezydentowa trafiła na okładkę Vtego szacownego pisma. Dodatkowo istnieje kilka a być może kilkanaście specjalnych blogow i look book’ow, które codzienne podglądają Michelle Obamę to na spacerze z psem a to w czasie wielkich balów i gal. Jak sama podkreśla, lubi modne ciuchy, szczególnie te, w których czuje się wygodnie. Być może dlatego nie są jej straszne ubrania ze sklepów sieciowych takich jak H&M czy J.Crew - płaskie czubiaste baleriny, i kardigany, które najlepiej sprawdzają się przy codziennych obowiązkach.

Wczoraj we wszystkich najważniejszych modowych serwisach pojawiła się informacja, że pierwsza dama Stanów Zjednoczonych Michelle Obama zmieniła fryzurę. Gdy jednak uważnie się przyjrzymy zdjęciu możemy mieć wątpliwości, czy to przypadkiem nie jest po prostu inaczej ułożona ta sama fryzura. Będziemy tę sprawę śledzić i relacjonować na bieżąco