Mini, która odkrywa kobiece nogi do maksymalnej wysokości, nawet dziś wywołuje skrajne emocje. Jest jednak uwielbiana i noszona przez wiele kobiet. A jak w refrenie piosenki śpiewa zespół Czarno-Czarni „Chcę oglądać Twoje nogi, chcę byś założyła mini” -przepadają za nią też mężczyźni.

Nie bez przyczyny panowie zapytani o to, dlaczego lubią lato, bez zastanowienia odpowiadają, że wszystko za sprawą kobiet, które tą ciepłą porą chętnie eksponują swoje ciało. Na pierwszy plan wysuwa się tu krótka spódniczka, najczęściej i najchętniej zakładana przez panie w letnich miesiącach. Ale nie tylko… Gdy temperatura niemiłosiernie spada w dół, wystarczy założyć do niej rajstopy lub legginsy. Miłośniczki mini nie rezygnują z niej nawet zimą!

Do lat 60. standardowym strojem kobiety była spódnica za kolano albo też spodnie. Minispódniczkę zawdzięczamy brytyjskiej kreatorce mody – Mary Quant. Miała odwagę wyprowadzić ten ekstrawagancki ciuch na ulicę. Do jej zasług należy też wodoodporny tusz do rzęs, szorty oraz płaszcz przeciwdeszczowy z PCW. Kiedy w 1966 r. podczas ceremonii wręczania Orderu Imperium Brytyjskiego, angielska dizajnerka odbierała nagrodę, była ubrana nie inaczej, tylko w mini.

Spódnicę odsłaniającą kobiece uda wylansowała modelka Twiggy, a wraz z modą na mini rozpoczęła się era nowego wzorca urody i kultu szczupłej sylwetki. Za sprawą francuskiego projektanta Andre Courregasa mini została wprowadzona na salony. Strój ten zyskał ogromną popularność wraz z nadejściem tzw. rewolucji obyczajowej. Na przełomie lat 60. i 70. kobiety coraz śmielej odsłaniały poszczególne partie swojego ciała.

Mini ukazała najpotężniejszą kobiecą broń w arsenale środków uwodzenia – długie, powalające mężczyzn na kolana nogi. Od początku swojego pojawienia się wzbudzała kontrowersje i to do tego stopnia, że kierownictwo college’u Świętej Hildy w Uniwersytecie w Oksfordzie uznało ją za ubiór dla pań o lekkich obyczajach. Sprawa długości spódnicy wywoływała też burzliwe dyskusje, gdyż mini okazywała się „niebezpieczna” dla porządku publicznego. W pracy wywoływała roztargnienie i dekoncentrację, a na drogach kraksy, korki, gwałtowne hamowanie… Parlament holenderski wypowiedział się nawet przeciwko nowej modzie, a na Madagaskarze za noszenie mini karano aresztem od 5 do 10 dni!

Odkąd rewolucja lat 60. skróciła damską garderobę do połowy uda, trwa moda na mini. Założenie krótkiej spódniczki jest jednak dość ryzykowne. Mimo to nie musi przecież kojarzyć się ze strojem ladacznicy, jeśli tylko, drogie Panie, nie przesadzamy z nadmiarem ekspozycji naszych wdzięków. Skoro decydujemy się na minimalną długość spódnicy, dajmy sobie spokój z głębokim dekoltem. Wszak trzeba pozostawić panom też pole do wyobraźni. W lecie czy to zimą - zadbajmy po prostu o to, żeby być ubranym ze smakiem. A wtedy nikt nam nie powie, że w mini wyglądamy tanio i wulgarnie