W świecie muzyki nie trudno popaść w schematyczność i banał, to co ceni się najbardziej to oryginalność. Interesująco robi się wtedy, gdy twórcy przedstawiają coś zupełnie zwyczajnego w oryginalny sposób. Pochodzącemu z Ohio amerykańskiemu zespołowi The National udaje się to osiągnąć. Nie są grupą specjalnie młodą bo powstali pod koniec lat 90-tych, spokojnie wpisują się w nurt muzyki indie-rockowej i śpiewają o zupełnie zwyczajnych, pozornie małych momentach jakie zdarzają się w życiu większości ludzi. Ich muzyka nie jest może specjalnie oryginalna, ale w połączeniu z ciekawymi tekstami piosenek, które pod pozorną oczywistością kryją w sobie różne płaszczyzny interpretacyjne i niesamowitym, głębokim głosem wokalisty Matta Berningera tworzy całość unikatową i intrygującą.


10 Maja ukazała się piąta płyta zespołu „High Violet” będąca niemal kwintesencją smutku. Każda kolejna piosenka wydaje się być bardziej przygnębiająca od poprzedniej. Jest jednak w tych kompozycjach coś co powoduje, że po przesłuchaniu całości człowiek nie jest smutny czy przybity, paradoksalnie ta muzyka wpływa na słuchacza zupełnie odwrotnie niż można by przypuszczać. 
Matt Beringer i jego koledzy nie są osamotnieni w tworzeniu tego typu muzyki, wystarczy wspomnieć o irlandzkich muzykach takich jak Damien Rice, Lisa Hannigan czy zespół The Frames lub brytyjska piosenkarka Bat For Lashes. Można odważyć się i stwierdzić, że wytworzył się pewnego rodzaju nurt smutnej muzyki współczesnej, której nie łączą gatunki muzyczne, a specyficzna melancholia pozwalająca roztańczyć duszę.