Anoreksja to bardzo poważna, przewlekła i wyniszczająca choroba, której leczenie bywa długie i żmudne, zarówno dla samej chorej jak i jej rodziny. Często też rozpoznanie choroby ma miejsce zbyt późno, dlatego śmiertelność wśród chorych na anoreksje nadal nie spada poniżej 15-20%. 
Podłożem zachorowania najczęściej bywają problemy psychospołeczne, zaczynające się już w rodzinie. Najwięcej anorektyczek to kobiety pochodzące z zamożnych elitarnych rodzin, w których o wszystkim decydują rodzice nie biorący, niemal w ogóle, pod uwagę woli córek. Te mając poczucie, że nad niczym nie mają kontroli, zaczynają w zasadniczy sposób kontrolować swoje odżywianie. Zaczyna się od tego, że chcą nieco schudnąć, stosując dietę i ćwiczenia. Gdy efekty zaczynają być widoczne, nabierają poczucia kontroli nad własnym ciałem. Jedzą coraz mniej, ćwiczą po kilka razy dziennie, czasem nawet w środku nocy, w półśnie wykonują „brzuszki”. 
Anorektyczki są ambitne, często są prymuskami w szkole. Dlatego zapracowani pełni dumy z osiągnięć córek rodzice, niezauważaną żeby z ich pociechami działo się coś niepokojącego. Pałają dumą jaka to mądra, szczupła i wysportowana jest ich córeczka, wychwalają wśród znajomych i wymagają coraz więcej.

Gdy przestaje miesiączkować, zaczyna tracić włosy, za to twarz zaczyna obrastać drobny meszek, jeszcze nic nie widzą. Dopiero jak ostentacyjnie odmawia jedzenia, podczas posiłków reaguje agresywnie, często traci przytomność, wtedy reagują. 
Najczęściej terapia rozpoczyna się bardzo późno i wymaga hospitalizacji. Anorektyczki często przekonane są o swojej wyjątkowości, uważają się za anioły i nie przeraża ich wizja śmierci.
Według statystyk przy odpowiednim leczeniu śmiertelność wśród anorektyczek spada do 2-3%. Leczenie daje niestety remisję w 60% przypadków, w kolejnych 20% częściową poprawę, u ostatniej 20% grupy nigdy nie uzyska się poprawy