Filip Bajon ekranizuje „Śluby panieńskie” Aleksandra Fredry. W maju rozpoczęły się castingi dla aktorów - poinformował producent filmu, Krzysztof Dużyński.

Według Bajona, ekranizacja ta - planowana jako film kinowy – „będzie gatunkowo komedią romantyczną biorącą się z polskiej tradycji literackiej”, i jednocześnie „próbą współczesnego odczytania tej wspaniałej sztuki” i „odkrycia w niej ścieżek współczesnej psychologii i erotyki”. Co w tłumaczeniu brzmi mniej więcej tak, że ma to być kostiumowa komedia romantyczna ale autor zamierza dodać jej kontekst współczesny.
W rolach głównych wystąpią: Anna Cieślak (Aniela), Marta Żmuda-Trzebiatowska (Klara), Edyta Olszówka (Dobrójska) oraz Borys Szyc (Albin), Maciej Stuhr (Gustaw) i Robert Więckiewicz (Radost). Producentem filmu jest Studio Filmowe Kalejdoskop, koproducentem - Alvernia Studios. Dystrybutorem „Ślubów panieńskich” jest Kino Świat.

Kontrowersje budzi rola Roberta Więckiewicza, jego książkowy bohater, Radost, jest przez autora lektury przedstawiany jako doświadczony staruszek, więc zastanawiam się czy Więckiewicz nie jest po prostu za młody do tej roli. No ale może warto zaufać reżyserowi, bo pewnie wie co robi. 

Inną kwestią, która mnie zastanawia to obsada ról. Jak by nie patrzeć to przecież Bajon do swojego filmu zaprosił same gwiazdy, aktorów z pierwszych stron kolorowej prasy. Czy to zamierzone? Kiedy zaczęły się castingi do filmu, mówiono o absolwentach szkół teatralnych, Bajon chciał aby w „Ślubach panieńskich” wystąpili nieznani aktorzy, „świeża krew”. Co więc się stało, że twórca sięgnął po aktorów, którzy w ostatnim czasie praktycznie z naszych ekranów nie schodzą i brylują w serialach? Może jest to kwestia czysto marketingowa, żeby zapewnić sobie dobrą prasę i dużą sprzedaż biletów. W końcu Marta Żmuda – Trzebiatowska potrafi działać jak magnez a Borys Szyc wręcz nie może się opędzić od fanek.
A może po prostu reżyser chciał doświadczonych aktorów. 

Jedno jest pewne, już nie długo sami będziemy mieli okazje ocenić efekt.