W pewnym momencie naszego istnienia zjawia się druga połówka jabłka (jak mogłoby nam się wydawać) i angażujemy się w związek. Trwa on już dłuższy czas. W końcu przychodzi ten moment, w którym spełniają się marzenia małych dziewczynek o pięknej białej sukni i przepięknej ceremonii. Jesteśmy zdecydowani. Powtarzamy TAK! TAK! TAK! Wtedy wydaje się, że jesteśmy w stanie przetrwać najgorsze, ale i najpiękniejsze chwile naszego życia, bo przecież nie będziemy przeżywać ich sami. Będzie ta druga osoba, która w każdej sytuacji jest dla nas wsparciem. Tyle razem przeszliśmy, tworzyliśmy zgrany duet przyjaciół, lecz w to wszystko zamieszały się emocje, fizyczność i to było kluczem do sukcesu i dalszych planów.

Kiedy decydujemy się na małżeństwo składamy przysięgę, w której deklarujemy, że będziemy z tą wybraną osobą aż do śmierci. W momencie gdy zapada decyzja o założeniu rodziny wydaje nam się, że znamy tą drugą osobę na wylot, ale czy małżeństwo zmienia tak wiele? Otrzymujemy papierek, na którym prawnie jesteśmy nazywani mężem i żoną. Teraz obowiązki i odpowiedzialność spadają na małżonków, a nie jak to było wcześniej na dwie nie spokrewnione ze sobą duszyczki. Teraz zaczyna się życie pełne odpowiedzialności i próby przetrwania ze sobą.

W końcu poznajemy siebie całe życie a co tu dopiero mówić o kimś innym. Czy podpisując się pod aktem ślubu nie podpisujemy na siebie wyroku? W obecnych czasach tak wiele małżeństw rozstaje się i to po niewielkim stażu. Zatem czego w tym wszystkim brakuje? Może niedobrania się pod względem charakteru, emocji, zainteresowań, a niekiedy także zaangażowania. Do tak ważnej decyzji musimy dojrzeć. Nie podejmujmy tak wielkich zobowiązań nie będąc pewnymi, że osoba, z którą decydujemy spędzić resztę życia jest tą odpowiednią. Zastanówmy się także nad tym, czy jesteśmy w stanie kochać jedną osobę do końca życia. Może trochę racji mieli Procente i Jan Nowicki w piosence „Podróż do źródeł czasu” twierdząc, że „w życiu przeżywa się tylko dwie miłości prawdziwe: pierwszą, która umiera i ostatnią, od której się umiera...”. Jednak ja nie jestem w stanie tego ocenić, bo zdarza się, że „miłość w rzeczywistości daje mniej niż się oczekiwało (...) a rozczarowania też mijają szybko”, ale to tylko tekst piosenki, dlatego analizę i wnioski pozostawiam Tobie...