Najpierw powstał Slow Food, czyli organizacja i jednocześnie ruch społeczny skupiający osoby zainteresowane ochroną tradycyjnej kuchni różnych regionów świata i związanych z tym upraw rolnych i nasion, zwierząt hodowlanych i metod prowadzenia gospodarstw, charakterystycznych dla tych regionów

Ostatnie tygodnie wykreowały nowy trend – Slow Wear. Ruch ma na celu zwrócenia ludziom uwagi na jakość produktów, które kupują oraz na ochronę środowiska.

Wyprodukowanie jednego samochodu wiąże się z przeciętnym zużyciem 
150 tys. litrów wody, wyrób pary jeansów pochłania - 6 tys. litrów wody, otrzymanie 
1 kilograma kukurydzy to 900 litrów wody, 1 kilograma mięsa wołowego – 15 tys. litrów, litrowe piwo wiąże się ze zużyciem 75 litrów wody. 
Liczby już dziś są szokujące. Jak podaje ,,Le Nouvel Observateur”,  na świecie co minutę umiera z powodu niedoboru czystej wody lub wody złej jakości 7 osób, a około 3900 dzieci umiera dziennie z powodu chorób przenoszonych przez wodę.

W obecnych czasach coraz instotniejsze jest dla ludzi gdzie i w jaki sposób coś zostało wyprodukowane. Jednak stosowanie materiałów oragicznych jest nadal bardzo mało popularne.

Eko-biznes odpiera zalew masowo produkowanych rzeczy z Chin, które są nie tylko brzydkie, kiepskie, ale również niezdrowe.

Produkty rzemiosła i naturalne tkaniny to wielki sukces Slow Wear. Sklepy H&M juź otworzyły kolekcję Organic, której ubrania są stworzone z bawełny ekologicznej.
Wśród nich są grube, wełniane okrycia na sezon jesień-zima 2009/2010.

Może warto się zastanowić podczas następnych zakupów czy nie lepiej kupić sobie parę spodni z naturalnej bawełny niż jeansy?