Sarah twierdzi, że kobiecie daje siłę możliwość wyglądania tak, jak chce. Że to dobrze, gdy nie musi spędzić całego życia w ciele i z twarzą, z jaką się urodziła. Poddała się 27 operacjom o łącznej wartości ponad 180 tysięcy funtów, by wyglądać jak lalka Barbie firmy Matel.

Sarah Burge jest pięćdziesięcioletnią matką trójki dorosłych już dzieci. Nie wymyśliła sobie po prostu któregoś dnia, że pójdzie do chirurga i przerobi się na lalkę Barbie. Jej pomysł powstał po tym, jak poddała się pierwszej rekonstrukcji twarzy po brutalnym pobiciu. Wtedy postanowiła, że będzie wyglądać tak, jak zawsze tego pragnęła. 

Było to dość kosztowne marzenie. Jej nowa twarz kosztowała 32 000 funtów (laserowe złuszczanie naskórka), kolejne 30 000 funtów to nowa żuchwa. Za poprawienie piersi zapłaciła 30 000, pośladków- 14 000 i za liposukcję brzucha- 15 000. Niełatwo jest być Barbie po urodzeniu trójki dzieci. 

Sarah nie płaciła jednak za część operacji. Jej młody, bajkowy wygląd to swietna reklama dla przychodni chirurgii plastycznej, więc część operacji wykonywana była nieodpłatnie. Cztery lata temu Sarah wyszła za mąż, w różowej sukni ślubnej.

Sarah twierdzi, że zawsze była zadowolona z tego jak wygląda i pewna siebie. Kiedyś była króliczkiem Playboya. Cała praca jaką włożyła w upodabnianie się do Barbie miała na celu zatrzymanie procesu starzenia. 

Ciekawe, że Burge, mimo tak wielu operacji nie ma i nigdy nie będzie miała idealnych wymiarów Barbie. Wymagałoby to przesunięcia kilku narządów i usunięcia żeber. Lalka firmy Mattel ma nienaturalnie wąską talię i wielkie biodra, do tego za długie nogi w porównaniu do reszty ciała. Co innego idealne wymiary Kena, wzór męskości wyprodukowany przez tę samą firmę pojawia się w naturze raz na 50 przypadków.

Co dalej? Oby jakaś szalona wielbicielka lalek nie wymyśliła, że upodobni się do wielkogłowej lalki Bratz…