Czas na ekologię, czas na hybrydy. Hyundai nie mógł czekać dłużej i zgodnie z obecnym trendem na „czystość”, zaprezentował koncepcyjny model I-flow. Będzie to następca Sonaty, który ma zrobić spore zamieszanie na rynku.

I przyznam szczerze, zamieszania można się spodziewać. Oczywiście, cały czas należy pamiętać, ze I-flow to auto koncepcyjne. Niemniej jednak, został on zbudowany zgodnie z wymyśloną całkiem niedawno linią designerska Hyundaia, nazwaną „fluidic sculpture”, co po naszemu oznacza coś w stylu płynnej, czy płynącej rzeźby. No i jeśli popatrzmy na zdjęcia z Genewy, faktycznie, Hyundai ma rację. Opływowa sylwetka sedana o aspiracjach coupe pozbawiona jest kompromisów. Jeśli gdzieś ma być przetłoczenie, to będzie to wielkie, agresywne i wyraziste przetłoczenie. Z przodu, I-flow dostał olbrzymi grill, karbonowy spojler i światła, głęboko nachodzące na muskularne nadkola. Tylna cześć auta ma oryginalne lampy, które są połączone przez wąską czerwoną smugę. Ciekawie wyglądają również rury wydechowe, które są w kształcie dwóch stykających się trójkątów. W jedno z agresywnych przetłoczeń, ciągnące się od początku przednich drzwi aż do tylnego nadkola, sprytnie wkomponowano klamki. Wszystkie te zabiegi, sprawiają, że auto robi niezłe wrażenie i na pewno trafi w gusta tych, którzy lubią futurystyczne samochody. Smaku dodaje brak lusterek, w miejscu których zamontowano „czułki” z kamerami. Owszem, momentami wydaje się, że sylwetka jest nieco przejaskrawiona, ale z drugiej strony, czym innym wyróżnić się na ulicy, jak nie jakąś zdeterminowaną przesadą? Pamiętajmy również, że wiele tych „przesad” może nie znaleźć się w finalnej, seryjnej wersji auta. Tak, jak wnętrze I-flow’a. Tu trzeba przyznać, że designerzy ostro zaszaleli, ale tak to już jest, że wnętrza koncepcyjnych pojazdów niemal zawsze wyglądają jak kokpity statków służących Marsjanom do zniszczenia naszej cywilizacji. O ile Marsjanie takowe mają.

Sercem nowego Hyundaia będzie hybrydowy układ silnika Diesla oraz elektrycznego. Jednostka wysokoprężna, jaka znajdzie się w I-folw’ie, to podwójnie doładowany motor o pojemności 1.7 litra. Póki co, nie znamy mocy ani osiągów pojazdu. Kolejnymi nowinkami technicznymi z Korei będą elastyczne panele słoneczne, które będą ładowały litowo-polimerowe akumulatory, oraz generator termoelektryczny, zajmujący się odzyskiwaniem energii cieplnej z emitowanych spalin. Jeżeli wprowadzone technologie nie wpłyną znacznie na masę oraz cenę samochodu, I-Flow stanie się poważnym graczem na rynku.

Konkurenci? Opel Insygnia, VW Passat CC czy Mazda 6. Nie będzie łatwo, ale jeżeli seryjny I-flow nie zostanie mocno zmieniony, rynek otrzyma silnego gracza. I wtedy to inni będą musieli się bronić. Następca Sonaty w sprzedaży pojawi się w 2011 roku, w wersji ze zwykłymi silnikami. Na hybrydowy model trzeba będzie poczekać rok dłużej