Dzisiaj młodsze pokolenia już chyba nie potrafią wyobrazić sobie życia bez wirtualnej przestrzeni. Dlatego powstaje coraz więcej produktów o supernowoczesnej technologii: twórca dorabia się pieniędzy na swoim patencie, a społeczeństwo jest zadowolone z nowej „zabawki”. Ale naukowcy poszli już o krok do przodu i tworzą przedmioty, które łączyłyby w sobie świat rzeczywisty z generowanym komputerowo. Takie połączenie nazywane jest rzeczywistością rozszerzoną i do jej realizacji wykorzystuje się zazwyczaj obraz z kamery, na który nałożona jest w czasie rzeczywistym grafika 3D. Brzmi to pewnie trochę skomplikowanie, dlatego łatwiej będzie wyjaśnić to na konkretnych przykładach. Jakiś czas temu pisaliśmy na trendz o grze PlayStation „EyePet”, która polega na tym, że specjalna kamera rejestruje ruchy osoby stojącej naprzeciwko telewizora, a następnie nakłada je na wyświetlany obraz gry. Dzięki temu można głaskać wirtualne zwierzątko, obserwować jego reakcje na dźwięki, na dotyk, na przedmioty, znajdujące się w rzeczywistym pomieszczeniu. Ale rzeczywistość rozszerzona znalazła zastosowanie także do ambitniejszych celów. Na przykład dzięki niej chirurdzy na obrazie rezonansu magnetycznego mogą widzieć rozmieszczenie guzów w ciele pacjenta, a piloci wojskowi za pośrednictwem specjalnego ekranu dostają informacje o prędkości i położeniu pojazdu itd. Powstaje tez wiele ciekawostek, opierających się na tej samej technologii. Jedną w nich jest maska do nurkowania, dzięki której nawet po zanurzeniu się w małym stawie można zobaczyć wygenerowany, ale bardzo realistyczny obraz pełen raf koralowych, egzotycznych ryb i wspaniałych roślin.

Bardzo przydatną rzeczą w życiu codziennym może okazać się projekt „Mobile Augmented Reality Applications”, który działa za pomocą telefonów Nokia wyposażonych w GPS, kompas i mierzący ruch akcelerator. Dzięki niemu patrząc na dany budynek przez wyświetlacz komórki możemy zobaczyć np. godziny otwarcia sklepu, menu restauracji, repertuar i ceny biletów w kinie i wiele innych przydatnych informacji. Jak to działa? Za pomocą wymienionych wcześniej funkcji telefon oblicza swoje położenie i pobiera interesujące nas informacje z Internetu. Odbywa się to jednak momentalnie i bez naszego wysiłku, stąd rewolucyjność wynalazku.
Przeniesiono już podobne funkcje na ważące niespełna 90 gramów okulary, ale to wciąż nie wystarcza naukowcom. Dlatego właśnie rozpoczęto badania nad stworzeniem soczewek kontaktowych o tych samych właściwościach. Aktualne modele mają wbudowane bioczujniki, diodę i obwody drukowane, co już daje imponujące możliwości: od automatycznych tłumaczeń wyświetlających się tuż przed oczami użytkownika, po encyklopedyczne informacje o widzianych przedmiotach. Na razie jednak soczewki można bezpiecznie nosić przez jedyne 20 minut, gdyż są zasilane radiowo, co może się odbić na zdrowiu oczu. 
Wyobraźcie sobie jak będzie wyglądał świat za dwa wieki, skoro wszystko rozwija się w takim tempie!